Krzysztof Fugiel
Poniedziałek, 18 Lutego 2019 roku. Dzisiaj są imieniny: Konstancji, Krystiana, Sylwany
Flash Player

­­­­­­­­

­7 Cudownych Ocaleń pułkownika Woj­ska Polskiego w stanie spoczy­nku Antoniego Fugla.

Więcej na ­

youtube_logo

 

 

 

Materiały o walce

Antoniego Fugla w AK

przekazałem do:

Muzeum_AK_w_Krakowie 

Oil_is_ruling_the_World__250_px 

RATUJ EXALO CENTRUM KRAKÓW

­­

­­­­­Linkedin_250_px

­ ­

===========================

Flag Counter­­

­Mahatma_Ganghi

 

 

 

 

 

Herb_Pobog
­

 

 

 

 

 

­

 

Utwórz swoją wizytówkę  

Fugiel_animation

­­­ anima_pilsudski_fugiel_trans

Witam  na FORUM  KRZYSZTOFA A. FUGLA. W FORUM są następujące tematy które poruszam:

Współczesny Przemysł Naftowy
Health, Safety, Envinroment
Historia Nafty
O Świecie
Nie tylko Szkiełko i Oko
O Krakowie­
Foto

Zamieszczane tu materiały są prywatnymi tekstami i opiniami Autora FORUM z którymi można się nie zgadzać, jednakże Autor uważa je za swoje i niezmienne, aż do czasu poznania nowych faktów.

W przypadku innych artykułów, bądź notatek, Autor FORUM nie bierze odpowiedzialności za ich treść, jednakże zawsze są  zamieszczane dane osobowe Autora tekstu bądź dane źródłowe tekstu.

Wszelkie uwagi i propozycje tematyczne dotyczące FORU­M proszę przesyłać do mnie E-mailem ( patrz niżej ), lub wpisać swój komentarz ­na podstronie Księga.



Szukaj

Loading

Kontakt

chrisfugiel [at] hotmail.com

Imię i Nazwisko

E-mail

Treść

BELOW CHOOSE THE LANGUAGE TO TRANSLATE THE FORUM PAGES TO ANY OF 22 OTHER LANGUAGES !

© meteogroup.pl

Cena_Akcji­

­PGNIG notowania

logo_PGNIG

Kursy walut
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
NBP 2019-02-15
USD 3,8326 -0,49%
EUR 4,3243 -0,35%
CHF 3,8081 -0,26%
GBP 4,9104 -0,66%
Wspierane przez Money.pl

Protected by Copyscape Plagiarism Check

Imatag_logo_120_pix­

­­KRZYSZTOF A. FUGIEL FORUM

Wypromuj również swoją stronę­

­

SPE.Poland_web

SITPNiG_logo_V_small



­­­WNiG_120px

IPCC_logo_120px

Rat

 

  Polska_Walczaca_szara_GIF_animated_OK

 

 

 

prezydent_pl_120_px 

LechKaczynski_org 

Lech_Kaczynski_pl 

Telewizja_Republika

 

 

PodziemnaTV 

Niezalezna_pl­


Niepoprawni_pl


PCh24_pl

­

Akademia_Geopolityki

Poland_Current_Events_120_px

Robert_Brzoza_120_pix

Mennica Skarbowa - Pewne inwestycje w metale szlachetne­


­

­ ­
Dec 12, 2018

Dekoracje Bożonarodzeniowe w Londynie

Zobaczcie jak wspaniałe dekoracje Bożonarodzeniowe są w Londynie.

Kraków może pozazdrościć Londynowi!!!

London_Christmas_Decorations_Collage_530_pix

Nov 24, 2018

Wenisarz Małgorzaty Zofii Maćkowiak w Galerii "Shalom" w Krakowie

2018_11_22_Wernisarz_Ma__gosi_Ma__kowiak_006

Małgorzata Zofia Maćkowiak

Urodziła się i mieszka w Krakowie. Studiowała w pracowni prof. Jana. Szancenbacha na Wydziale Malarstwa Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Dyplom z wyróżnieniem. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Sztuki. Zajmuje się malarstwem monumentalnym oraz malarstwem sztalugowym, rzeźbą, rysunkiem, ilustracją i ilustracją dla dzieci. Tworzy lalki artystyczne.

Uczestniczyła w około 100 wystawach zbiorowych w Polsce, Japonii, Szwajcarii, Niemczech , Austrii, Francji , Słowenii, Ukrainie, USA i Wlk. Brytanii.

Uczestniczyła w wystawach organizowanych przez ZPAP,. a także w kilkudziesięciu wystawach poplenerowych w całej Polsce , Mołdawii , Ukrainie Litwie i Węgrzech..

Realizowała kilkanaście projektów artystycznych w przestrzeni parkowej w Polsce i Czechach oraz Ukraina

Artysta rezydent w roku 2008 - międzynarodowy projekt artystyczny Meeting In Zdonov.

W 2012 roku reprezentowała Polskę w międzynarodowym projekcie Artcamp 2012 w Toyama w Japonii oraz w 2015 w Art camp w Takaoka Japonia.

2018 rok uczestniczyła w międzynarodowym Sympozjum w Czeskim Krumlowie w Egon Schiele Art Centrum.

Kilkanaście wystaw indywidualnych w Polsce między innymi w Krakowie, Warszawie, Kazimierzu nad Wisłą, Zakopanym, Rybniku, Jastrzębiu Zdroju , Bielsku Białej , Katowicach , Kielcach czy Nowej Soli i Ukrainie w Kijowie Galeria Tryptyk czy Iryna oraz Wlk Brytanii w 2017 roku w i Londynie- Galeria Posk.

Prace w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą

Zdjęcia z wernisażu tutaj.

Oct 27, 2018

RAPORT: Znikający samochód elektryczny

KOMENTUJE: Agata Rzędowska

Co się stało z polskim samochodem elektrycznym? Prototyp może zostać zaprezentowany w pierwszej połowie 2019 albo dopiero w 2022 roku. Agata Rzędowska dokonuje przeglądu najważniejszych informacji na ten temat.

Kto nie pamięta polskiego samochodu jakim był FSO Polonez, temu nakreślę pokrótce jego historię: otóż w 1972 roku na najwyższych szczeblach rządowych zdecydowano o tym, jaki kierunek rozwoju będzie najlepszy dla fabryki FSO.

Niespełna rok później sprecyzowano jaki nowy polski samochód powinien powstać w FSO i zaproszono do współpracy zagranicznego partnera do jego zaprojektowania. Po dwóch latach powstał prototyp pojazdu. Pomiędzy 1975 a 1977 rokiem prowadzono intensywne prace nad nadwoziem, bezpieczeństwem, prowadzono testy po to by 3 maja 1978 roku ruszyć z produkcją na masową skalę. Po drodze między 1972 a 1978 rokiem był plebiscyt na nazwę auta.

Jeśli ktoś śledzi bieżącą historię polskiej motoryzacji od razu dostrzeże kilka podobieństw pomiędzy dzisiejszymi procedurami a nie tak odległą historią Poloneza. Sześć lat wystarczyło by ideę wprowadzić w życie. Dziś wprowadzenie zupełnie nowego pojazdu na rynek to około pięć lat. Trochę mniej czasu zajmie przy projektach nie potrzebujących pełnej homologacji. Dwa lata nadal wystarczą by powstał prototyp. Zatem, gdzie jest polski elektryczny samochód po dwóch latach działania instytucji mającej stać za jego powstaniem?

Była gala

Po ogłoszeniu wiosną 2017 roku konkursu i gali podsumowującej go jesienią tego samego roku żadnych ruchów nie widać. Na stronie konkursu możemy przeczytać, że ?przyszłość motoryzacji należy do pojazdów elektrycznych? oraz, że ?w 2040 roku już co czwarty samochód na świecie będzie napędzany tego typu silnikiem?. Można obejrzeć zdjęcia z wręczenia nagród oraz zapoznać się z patronami konkursu. Dla przypomnienia są to: Ministerstwo Energii, Enea, Energa, PGE i Tauron. Laureaci Łukasz Myszyński, Damian Woliński, Sebastian Nowak i Mateusz Tomiczek na razie jeszcze nie mogą cieszyć się choćby z wydrukowanego modelu 3D według własnej koncepcji. Electromobility Poland (EMP), która miała dostarczyć e-samochód na rynek tego nie zrobiła.

Będzie gradobicie

Nad EMP od kilku miesięcy gromadzą się ciemne chmury. Rozbudzone oczekiwania i nie do końca jasna strategia komunikowania przez spółkę dalszych działań doprowadziły do tego, że w ostatnich tygodniach wielu miejscach ukazały się publikacje nieprzychylne EMP. Portal WP.pl pisał o ?roztrwonionym kapitale?, innpoland.pl sugeruje, że w firmie nic się nie dzieje, na portalu wyborcza.pl można przeczytać, że rzeczniczka Aleksandra Baldys zdementowała jakoby firma miała trudności finansowe. W kontaktach z mediami zasłania się koniecznością zachowania danych dotyczących potencjalnej produkcji w tajemnicy, ze względu na dobro projektu. W kwietniu 2018 roku na pytania BiznesAlert.pl dotyczące przyszłości projektu odpowiedziała: ?kluczowy cel postępowania, czyli stworzenie funkcjonalnego prototypu samochodu elektrycznego do końca 2018 roku, pozostaje ten sam, podobnie jak harmonogram działań. W pierwszej połowie 2019 roku spółka zaprezentuje jeżdżący prototyp?.

O tym samym w maju 2018 mówił sam prezes. Tam, gdzie nie ma rzetelnych informacji, tam rodzą się domysły i powstają plotki. Spółka od momentu powołania do dziś miała już dwóch prezesów, powstała już druga odsłona strony internetowej, była uchwała o podwyższeniu kapitału zakładowego (został on podniesiony z 10 milionów zł do 30 milionów zł), ale namacalnych efektów działalności firmy nie ma. Siedzibą spółki jest biuro zlokalizowane na ostatnim piętrze budynku przy Mysiej (w tym samym miejscu ma swoją siedzibę PGE), nie ma tam przestrzeni do projektowania i prototypowania pojazdów. Sam prezes EMP Piotr Zaremba jest jednocześnie członkiem rady nadzorczej spółki Lotos Paliwa. Równolegle do postępowania w EMP toczy się zupełnie nowy projekt, powstaje e-samochód użytkowy. Czy ma on pozwolić na wyjście z twarzą władzom ministerstwa energii z konkursu, którego efektem miało być powstanie polskiego elektrycznego samochodu?

Oct 15, 2018

Brexit - Brytyjczycy szykują się na apokalipsę


WNP.PL (ADAM SOFUŁ)   

Brexit - Brytyjczycy szykują się na apokalipsę

Rozwód Wielkiej Brytanii z UE moze być bardzo kosztowny

Fot. Shutterstock.com

Puste półki w sklepach, drożyzna, uziemione samoloty i katastrofa przemysłu motoryzacyjnego ? im bliżej opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej bez porozumienia w sprawie warunków wyjścia (a na to się nie zanosi), tym bardziej apokaliptyczne scenariusze przyszłości poza UE malują brytyjscy analitycy.

Wielka Brytania ma opuścić UE 29 marca 2019 roku, tymczasem wciąż daleko do porozumienia regulującego zasady wyjścia.

Brak takiego porozumienia może oznaczać m.in. wygaśnięcie wszystkich umów dotyczących transportu lotniczego i uziemienie większości maszyn.

Przemysł motoryzacyjny już liczy potencjalne straty - mogą one sięgnąć 4,5 mld funtów.

Eksperci zwracają uwagę na możliwe trudności w zaopatrzeniu w żywność i leki.

Nieco ponad dwa lata temu (w czerwcu 2016 roku) Brytyjczycy niewielką większością głosów w referendum "wybrali wolność" od UE. Im bliżej terminu rzeczywistego brytyjsko-europejskiego rozwodu, tym po drugiej stronie Kanału rosną obawy, że ta "wolność" może mieć bardzo gorzki posmak, a przyszłość po brexicie jawi się jako czarna dziura.

Zobacz też:Brytyjczycy gromadzą leki i martwią się o żywność. Boją się brexitu

Coraz więcej wskazuje, że zrealizuje się scenariusz tzw. twardego brexitu, czyli opuszczenia UE bez określenia warunków wyjściowych ? ustalenia zasad, ale i stopnia wyjścia tzn. jakich europejskich regulacji Wielka Brytania jest skłonna przestrzegać w zamian za określone ustępstwa w dostępie do europejskiego rynku. Dziś zawarcie takiego porozumienia staje się coraz mniej realne.

Zobacz też: BrexitBrief#2: Trwają przygotowania do brexitu bez porozumienia

Zgodnie z uzgodnionym kalendarzem Wielka Brytania przestanie być członkiem Unii Europejskiej za niepełna rok ? 29 marca 2019 roku. Negocjacje w sprawie porozumienia powinny się zakończyć ? w myśl przyjętego przez obie strony harmonogramu - w październiku, by po pierwsze dać parlamentom czas na ratyfikację dokumentu, a po drugie ? dać interesariuszom, przede wszystkim biznesowi, czas na przystosowanie się do nowych reguł. Czasu jest zatem coraz mniej, a nadzieje na porozumienie coraz mniejsze

Co się stanie, jeśli porozumienia nie będzie? Wielka Brytania przestanie być uczestnikiem wspólnego europejskiego rynku, a w stosunkach z krajami UE zaczną obowiązywać taryfy WTO ? na pozór niewysokie, bo na większość artykułów sięgające 3-4 proc. (chociaż na auta to już 10 proc.) ale to i tak więcej niż zerowe stawki.

Na dodatek jeżeli nie zostaną zawarte żadne umowy, pojawią się dodatkowe kontrole utrudniające handel. Dziś państwa UE wzajemnie uznają większość swoich kontroli sanitarnych i dotyczących bezpieczeństwa produktów, więc nie przeprowadzają dodatkowych kontroli na granicy. Po brexicie to ułatwienie zniknie, a to będzie generowało dodatkowe koszty ? bo towary będą docierały do odbiorcy wolniej, a ponadto za kontrole, zezwolenia i certyfikaty trzeba będzie zapłacić.

Opublikowany w marcu wspólny raport firmy konsultingowej Oliver Wyman i kancelarii prawnej Clifford Chance szacuje, że jeśli Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez dodatkowych umów, brytyjskie firmy eksportujące do UE będą musiały wyłożyć 30 miliardów euro rocznie na związane z tym opłaty. Wprawdzie firmy z kontynentu, chcąc dotrzeć ze swoimi towarami na Wyspy, będą musiały wyłożyć nieco więcej, bo 35 mld euro, ale marna to pociecha. 30 mld euro to dla brytyjskiej gospodarki większe obciążenie niż 35 mld dla kontynentalnej UE.

Co te wszystkie utrudnienia mogą oznaczać w praktyce? Na przykład kryzys w przemyśle samochodowym i zerwanie więzi kooperacyjnych w innych branżach. BMW już ostrzegło, że w przypadku twardego brexitu produkcja modelu Mini na wyspach może okazać się nieopłacalna. Jaguar Land Rover, największy producent samochodów w Wielkiej Brytanii, powiedział, że brexit może zmniejszyć zyski koncernu nawet o 1,2 mld funtów, a inwestycje rzędu 80 mld funtów są zagrożone.

Nie chodzi tylko o cła, ale i o płynność dostaw (fabryki motoryzacyjne zamawiają komponenty w systemie just-in-time), która w przypadku przywrócenia barier celnych byłaby mocno zagrożona. Godzinny przestój spowodowany brakiem komponentów w fabryce Jaguara w Solihull (produkuje 1500 aut na dobę) kosztowałby 1,25 mln funtów. Przy kilkugodzinnych przestojach kilka razy w miesiącu straty ? tylko z tego tytułu - idą w dziesiątki milionów funtów.

Ian Henry, analityk przemysłu motoryzacyjnego twierdzi, ze "zły brexit" będzie kosztował te branżę 1,5-4,5 mld funtów. - Krótko mówiąc, zły brexit zaowocuje spadkiem sprzedaży - samochody wyprodukowane w Wielkiej Brytanii będą mniej konkurencyjne, a ceny wzrosną - powiedział. - W dłuższej perspektywie nastąpi dezindustrializacja. Nie z dnia na dzień, ale tak się stanie - dodał.

Zaniepokojone są również inne branże. Airbus, który właśnie na Wyspach produkuje skrzydła do wszystkich swoich komercyjnych maszyn, obawia się zakłócenia dostaw i twierdzi, że brexit zagraża przyszłości koncernu w Wielkiej Brytanii. Airbus zatrudnia w tym kraju 15 tys. osób. Także brytyjska energetyka atomowa ma powody do obaw ? jeżeli Zjednoczone Królestwo straci dostęp do unijnego systemu bezpieczeństwa jądrowego, może pojawić się problem z importem części do brytyjskich elektrowni.

Kolejny powód do zmartwień ma branża lotnicza - Wielka Brytania jest sygnatariuszem międzynarodowych umów lotniczych zawieranych przez Unię Europejską, które umożliwiają loty do i z kraju. Brak porozumienia może uziemić tysiące lotów, przynajmniej do czasu, aż nie zostaną wynegocjowane umowy dwustronne z poszczególnymi krajami.

To wszystko brytyjscy obywatele mogą odczuć pośrednio ? poprzez zmniejszenie wzrostu gospodarczego, większe ryzyko bezrobocia ? ale będą i skutki bardziej bezpośrednie, np. w postaci gorszego zaopatrzenia w żywność. Tu też pojawia się problem ceł (w przypadku niektórych artykułów sięgających kilkudziesięciu procent), ale i szybkości dostaw w przypadku towarów łatwo się psujących.

- W tym scenariuszu nie zabrakłoby jedzenia i picia, istnieje jednak możliwość poważnych zakłóceń w dostawach, co miałoby wpływ na dostępność produktu i wybór konsumenta- twierdzi brytyjska Federacja Producentów Żywności i Napojów. Nie jest w tych prognozach odosobniona.

Według analizy London School of Economics po brexicie, szczególnie twardym, w sklepach brakować będzie serów i jogurtów, a nawet mleka w proszku dla niemowląt. Tam, gdzie będą, ceny tych produktów wzrosną o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent. Stworzenie zapasów jest raczej problematyczne. - W tym kraju nie ma miejsca na magazynowanie ? stwierdził Ian Wright z brytyjskiej Federacji Producentów Żywności i Napojów.

Do magazynowania nie palą się ani rząd, ani producenci żywności, ani handlowcy. - Detaliści nie mają miejsca do przechowywania zapakowanych towarów, a w przypadku świeżych produktów po prostu nie jest to możliwe - twierdzi British Retail Consortium w oświadczeniu.

Zapasy robią już natomiast producenci farmaceutyków. Do zwiększania zapasów leków w Wielkiej Brytanii przyznały się już francuski koncern Sanofi i szwajcarski Novartis. Cytowany przez CNN Money Hugo Fry, dyrektor zarządzający Sanofi w Wielkiej Brytanii zapowiedział, że firma zwiększa swoje zdolności magazynowe, by móc zgromadzić leki na 14 tygodni, a nie tylko na 10 jak obecnie. Także Novartis zapowiedział, że planuje "utrzymywać zwiększone zapasy" w Wielkiej Brytanii.

Największym przegranym będzie sektor finansowy i to może się okazać dla Wyspiarzy największym bólem. Londyńskie City odpowiada za 12 proc. brytyjskiego PKB, tymczasem już rozpoczął się eksodus zagranicznych instytucji finansowych na kontynent, przede wszystkim do Frankfurtu. W ostatnich miesiącach przeprowadzkę z Londynu do Frankfurtu (a przynajmniej przeniesienie centrum europejskiej działalności) zapowiedziały takie banki jak Standard Chartered Plc, Nomura Holdings Inc., Sumitomo Mitsui Financial Group Inc., Daiwa Securities Group Inc., Goldman Sachs oraz Morgan Stanley.

Londyn wraz z brexitem straci również rolę centrum rozliczeniowego dla transakcji w euro (1,5 bln dolarów dziennie). Swoje rozliczenia już przeniósł do Franfurtu Deutsche Bank. Londyńska Giełda Papierów Wartościowych zleciła w 2016 r. raport, który przewidywał utratę do 83 tys. miejsc pracy w ciągu siedmiu lat, gdyby działalność rozliczeniowa w euro przenosiła się z Londynu do strefy euro.

Zapewne najbardziej apokaliptyczne scenariusze się nie sprawdzą, zresztą doświadczenie uczy, że poszczególne branże nieco koloryzują możliwy wpływ niekorzystnych decyzji na ich biznes. Jeżeli nawet niewielka część z wymienianych zagrożeń się zrealizuje, życie przeciętnego Brytyjczyka już nie będzie po brexicie takie samo jak przed. I nic nie wskazuje na to, że będzie łatwiejsze.

https://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/brexit-brytyjczycy-szykuja-sie-na-apokalipse,328180_1_0_0.html

Oct 12, 2018

W walce ze smogiem często tracimy czas i pieniądze

Autor: Dariusz Ciepiela | 11-10-2018 11:00 | aktualizacja: 12-10-2018 11:12

Wiele przedsiębiorstw z branży energetycznej, ciepłowniczej i gazowej prowadzi działania zmierzające do ograniczenia smogu, prowadzą je też samorządy lokalne i instytucje rządowe. Te działania jednak bardzo często są ze sobą nieskoordynowane, przez co przeznaczone na nie pieniądze nie są wydawane najlepiej - to jedna z konkluzji z panelu "Energetyka wielkiej skali i walka ze smogiem", który odbył się w trakcie Nowy Przemysł Expo.

Trzeba zaoferować czystą energię w taki sposób, aby było to ekonomicznie uzasadnione dla przedsiębiorstw energetycznych i jednocześnie akceptowalne ekonomicznie przez odbiorców.

Lokalne samorządy oraz lokalne firmy ciepłownicze, gazowe i energetyczne powinny wspólnie opracować model dostaw energii elektrycznej, ciepła i gazu.

- Istnieje ryzyko, że nagle się okaże, że dla zwykłego Kowalskiego tańszym rozwiązaniem będzie zbudowanie własnej kotłowni gazowej niż przyłączenie się do sieci ciepłowniczej - wskazuje Sebastian Gurgacz z KAPE.

Na program Czyste Powietrze w ciągu najbliższych lat zostanie wydane 103 mld zł.

Krakow_smog

Kraków od lat boryka się ze smogiem

Fot. Fotohuta/Shutterstock.com

- Energetyka wielkiej skali powinna stać się energetyką małej skali, tzn. musi zainteresować się odbiorcą i końcówką sieci, niezależnie, czy jest to sieć energetyczna, gazowa czy ciepłownicza. Jedną z głównych trudności do wygrania walki ze smogiem stanowi klient końcowy. To odbiorca, który chciałby korzystać z czystej energii, ale nie zawsze organizacyjnie czy finansowo go na to stać - mówi Adam Palacz, członek zarządu Dalkia w Polsce.

Wyzwanie stojące przed całą energetyką jest takie, w jaki sposób zaoferować czystą energię, aby było to ekonomicznie uzasadnione dla przedsiębiorstw energetycznych i jednocześnie akceptowalne ekonomicznie przez odbiorców.

- Mówimy przede wszystkim o barierze finansowej. Trzeba temu, kto ma piec kaflowy, zaoferować coś, co jest ekonomicznie dla niego do udźwignięcia. Często się mówi o ubóstwie energetycznym. Problem smogu jest jednym z objawów ubóstwa energetycznego - dodaje Adam Palacz.

- Dzisiaj ciepłownie i elektrociepłownie spełniają normy dot. emisji szkodliwych substancji, ale wkrótce zaczną obowiązywać nowe regulacje. Koszt dostosowania się do nowych przepisów oczywiście będzie się przekładał na wysokość taryf - podkreśla Sebastian Gurgacz, zastępca dyrektora i lider zespołu projektowego Działu Efektywności Energetycznej w Krajowej Agencji Poszanowania Energii (KAPE).

Przypomina, że dyrektywa dotycząca ograniczenia emisji niektórych zanieczyszczeń do powietrza ze średnich obiektów, od 1 do 50 MW (dyrektywa MCP) zakłada nowe, niższe wielkości dopuszczalnych emisji SO2, NOx oraz pyłu. Dla źródeł od 5 do 50 MW nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2025 r., a do źródeł poniżej 5 MW od 1 stycznia 2030 r. Kolejne ograniczenia są w drodze.

Z drugiej strony mamy program Czyste Powietrze, który zakłada wydanie w ciągu najbliższych lat ok. 103 mld zł.

Trzeba więc skoordynować działania wynikające z programu Czyste Powietrze, modernizację źródeł wytwarzania ciepła i rozbudowę sieci ciepłowniczych.

- Istnieje ryzyko, że nagle się okaże, że dla zwykłego Kowalskiego tańszym rozwiązaniem będzie zbudowanie własnej kotłowni gazowej niż przyłączenie się do sieci ciepłowniczej - wskazuje Sebastian Gurgacz.

Dlatego też gminy i lokalne firmy ciepłownicze powinny wspólnie opracować model dostaw energii elektrycznej i ciepła.

Sebastian Gurgacz, zastępca dyrektora i lider zespołu projektowego Działu Efektywności Energetycznej w Krajowej Agencji Poszanowania Energii (KAPE). Fot. PTWP

Sebastian Gurgacz, zastępca dyrektora i lider zespołu projektowego Działu Efektywności Energetycznej w Krajowej Agencji Poszanowania Energii (KAPE). Fot. PTWP

- Około 40 proc. terenu Polski w dalszym ciągu jest niezgazyfikowane. Z powodów ekonomicznych ta gazyfikacja w jednej części kraju będzie miała bardziej dynamiczny charakter, a w innym mniej dynamiczny. Od 2016 r. mamy terminal LNG w Świnoujściu i w coraz większym stopniu wykorzystujemy jego potencjał. Gaz skroplony to prawdziwa rewolucja, taki gaz możemy przewozić w te części kraju, gdzie gazu sieciowego nie ma - przekonuje Henryk Mucha, prezes PGNiG Obrót Detaliczny.

W jego ocenie LNG jest sposobem na walkę ze smogiem w tych częściach Polski, gdzie nie ma gazu sieciowego. Również zwraca uwagę na czynnik ekonomiczny powstawania smogu.

- Istnieje brak świadomości połączony z ubóstwem energetycznym. Złej jakości paliw używa się nie dlatego, że takie są lokalne trendy, tylko jest to związane z czynnikiem ekonomicznym, czyli ubóstwem - podkreśla Henryk Mucha.

Wskazuje na konieczność współdziałania samorządu, firm energetycznych i rządu.

- Nie będzie aktywnej i skutecznej walki ze smogiem, jeżeli nie będzie współpracy pomiędzy rządem, samorządem i firmami energetycznymi. Dzisiaj istnieje współpraca pomiędzy rządem i firmami energetycznymi. Jest jednak wiele cennych aktywności, które dzieją się w oderwaniu od tego, co jest w warstwie rządowej i okołorządowej - zauważa Henryk Mucha.

Jedną z przyczyn smogu, zwłaszcza w miastach, jest transport. Rozwiązaniem tego problemu, według PGNiG, może być zastąpienie samochodów spalinowych pojazdami napędzanymi CNG, czyli sprężonym gazem ziemnym.

- W ostatnich dwóch latach CNG przeżywa prawdziwy rozwój, jest coraz więcej miast decydujących się na gaz ziemny sprężony, sieciowy. Jestem przekonany, że ten trend będzie się utrzymywał - prognozuje Henryk Mucha.

W walce ze smogiem bardzo pomocne mogą być również instytucje naukowe, które mogą m.in. budować systemy pomiarowe i dostarczać informacje na temat jakości powietrza.

- W Tarnowskich Górach przeprowadziliśmy pomiary jakości powietrza, które prowadzone były za pomocą samochodu elektrycznego wyposażonego w stację meteo i platformy pomiarowe oraz drona z aparaturą kontrolno-pomiarową. Na tych badaniach bardzo ładnie wychodziło, gdzie jest granica terenu, na którym pali się wszystkim, i tego, gdzie jest sieć ciepłownicza - informuje Jan Bondaruk, zastępca dyrektora ds. inżynierii środowiska z Głównego Instytutu Górnictwa (GIG).

Zwraca uwagę na brak koordynacji działań w walce ze smogiem.

- Obecnie środki przeznaczone na dofinansowanie termomodernizacji budynku czy wymianę źródła ciepła są przyznawane na podstawie wniosku. To powoduje, że środki są rozproszone na bardzo dużym obszarze, w efekcie czego smogu nie udaje się zlikwidować. Często jest tak, że samorządy lokalne przeprowadzają termomodernizację budynków użyteczności publicznej, jak szkoły czy przedszkola, a obok stoją stare budynki, bardzo często również będące własnością samorządu, w których są stare, kopcące piece - dodaje Jan Bondaruk.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl.  - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018