Krzysztof Fugiel
Czwartek, 29 Lipca 2010 roku. Dzisiaj są imieniny: Marty, Konstantego, Olafa
Flash Player

­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­Maybe this is the way to STOP oil leakage at Mexican Gulf

DO OGLĄDANIA FORUM­ NAJLEP­SZY JEST:­­­­

­Firefox 3­­
 
­

Bookmark and Share

See my online CV at Oil and Gas People SPE_Poland






Ipcc

Herb_Pobog

Fugiel

View Krzysztof Fugiel's profile on LinkedIn


Krzysztof Fugiel
Utwórz swoją wizytówkę­­

Witam  na FORUM  KRZYSZTOFA A. FUGLA. W FORUM są następujące tematy które poruszam:

Współczesny Przemysł Naftowy
Health, Safety, Envinromental
Historia Nafty
O Świecie
Nie tylko Szkiełko i Oko
O Krakowie­
Foto

Zamieszczane tu materiały są prywatnymi tekstami i opiniami Autora FORUM z którymi można się nie zgadzać, jednakże Autor uważa je za swoje i niezmienne, aż do czasu poznania nowych faktów.

W przypadku innych artykułów, bądź notatek, Autor FORUM nie bierze odpowiedzialności za ich treść, jednakże zawsze są  zamieszczane dane osobowe Autora tekstu bądź dane źródłowe tekstu.

Wszelkie uwagi i propozycje tematyczne dotyczące FORU­M proszę przesyłać do mnie E-mailem ( patrz niżej ), lub wpisać swój komentarz ­na podstronie Księga.­­­



Szukaj

Loading

Kontakt

chrisfugiel [at] hotmail.com

Imię i Nazwisko

E-mail

Treść

BELOW CHOOSE THE LANGUAGE TO TRANSLATE THE FORUM PAGES TO ANY OF 22 OTHER LANGUAGES !


Pogoda Kraków
© meteogroup.pl

Cena_Akcji­

­PGNIG notowania

logo_PGNIG

Money.pl - wiadomoci, notowania, gieda, kursy walut
NBP 2010-07-29
USD 3.0618 -0.45%
EUR 3.9993 -0.03%
CHF 2.9109 +0.34%
GBP 4.7876 +0.02%
­ ­

 

Fugiel_animation­ ­ ­

­
Visit Development Crossing
­­
CLP - notify in time

Apr 1, 2010

Co dalej z Baltic Pipe? - Apel PGNiG: nie wykorzystujmy umowy gazowej do celów walki politycznej - Naimski (Kancelaria Prezydenta): umowa z Rosją to wyższe ceny gazu dla Polaków - Wiceprzewodniczący







Co dalej z Baltic Pipe?

wnp (Dariusz Malinowski) - 01-04-2010 09:30

Od 2007 r. w sprawie projektu Baltic Pipe nie uczyniono praktycznie nic. Gazociąg ten miał być zgodnie z harmonogramem z 2007 r. oddany do użytku w tym roku - mówi Janusz Kowalski, członek zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego, Kancelaria Prezydenta RP

- Warto postawić pytanie: dlaczego stracono blisko 3 lata i zamrożono Baltic Pipe? Gdyby nie zmarnowano 3 ostatnich lat, dziś nie musielibyśmy w ogóle negocjować z Gazpromem - zastanawia się nasz rozmówca.

- Cieszy decyzja Komisji Europejskiej o przyznaniu wsparcia finansowego dla połączenia z Danią jednakże wciąż brakuje jednoznacznej decyzji rządu Donalda Tuska o nadaniu temu projektowi, podobnie jak budowie terminalu LNG, statusu projektu o strategicznym dla państwa znaczeniu. Zastanawiające jest to, że to KE popiera - również w wymiarze finansowym - polskie projekty dywersyfikacyjne takie jak Baltic Pipe czy w sektorze naftowym Odessa-Brody-Płock-Gdańsk, a po stronie administracji rządowej panuje swoisty błogostan "nicnierobienia" aby projekty te urzeczywistnić i złamać monopol dostaw węglowodorów z kierunku wschodniego ? dodaje Kowalski.

Dariusz Malinowski

Materiał z portalu www.wnp.pl.  Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010






­


A. Natalii-Świat, PiS: w interesie Polski był krótkoterminowy kontrakt gazowy

wnp.pl (Marcin Szczepański) - 30-03-2010 14:18

- W interesie Polski było podpisanie wyłącznie krótkoterminowego kontraktu na dostawy gazu w latach 2010 ? 2014, czyli do czasu uruchomienia gazoportu w Świnoujściu. Niestety z niezrozumiałych powodów rząd Donalda Tuska nie tylko zwiększył uzależnienie Polski od dostaw rosyjskiego gazu ziemnego do roku 2022, kiedy to miał przestać obowiązywać kontrakt jamalski, ale na własny wniosek wydłużył obowiązywanie tego kontraktu do roku 2037. Jednocześnie utrzymano niekorzystną formułę cenową - pisze w liście otwartym posłanka i wiceprezes PiS Aleksandra Natalii-Świat.

- Rząd Premiera Donalda Tuska zdecydował się na rozwiązanie niespotykane w innych krajach Unii Europejskiej ? zawarcie międzyrządowego porozumienia z rządem Federacji Rosyjskiej dotyczącego dostaw gazu ziemnego do Polski - pisze dalej posłanka PiS.


Według niej porozumienie gazowe jest jedną z najważniejszych decyzji gospodarczych rządu Donalda Tuska a jego konsekwencją będzie utrwalenie monopolistycznej pozycji jednego dostawcy. - Akceptacja tego porozumienia jest wyrazem decyzji politycznej, a nie podejścia biznesowego. Jego skutki będą odczuwać kolejne pokolenia Polaków. W wyniku tej fatalnie wynegocjowanej umowy Polska straci miliardy złotych. Potwierdzeniem faktu, że uzyskane wyniki negocjacji nie są korzystne, jest podana już zapowiedź renegocjacji umowy, która rzekomo była wielkim sukcesem tego gabinetu - kontynuuje Aleksandra Natalii-Świat.

- W wyniku odbytych posiedzeń Komisji Gospodarki i Komisji Skarbu Państwa oraz interpelacji poselskich udało się nam uzyskać wiele informacji. Będziemy domagać się ich uzupełnienia, w tym ujawnienia wszystkich instrukcji negocjacyjnych akceptowanych przez Premiera Donalda Tuska - dodaje.

Materiał  z portalu www.wnp.pl.  Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010



Apel PGNiG: nie wykorzystujmy umowy gazowej do celów walki politycznej

wnp (Marcin Szczepański) - 29-03-20­10 10:56

Zarząd PGNiG SA wyraża zaskoczenie formułą Seminarium pt. "Polsko-rosyjska umowa na dostawy gazu ziemnego - nowe warunki i ich konsekwencje" zorganizowanego 26 marca 2010 roku przez Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Obecni podczas seminarium przedstawiciele zarządu spółki opuścili spotkanie w trakcie jego trwania.

Zarząd PGNiG SA ze zdziwieniem przyjmuje fakt, że Seminarium sprowadziło się jedynie do prezentacji opinii jego Organizatorów.

Zdaniem zarządu spółki, w trakcie Seminarium nie przedstawiono żadnych kwestii, do których wcześniej PGNiG SA nie odnosiłoby się w swoich wystąpieniach, w tym w trakcie posiedzeń Sejmowych Komisji: Gospodarki i Skarbu Państwa, podczas których temat ten był bardzo dokładnie omawiany i nie budził wątpliwości ze strony posłów. Uczestnicząc w posiedzeniach Sejmowych Komisji również organizatorzy seminarium mieli możliwość przedstawienia swoich wątpliwości i otrzymali wyczerpujące wyjaśnienia na temat przebiegu i rezultatów polsko-rosyjskich negocjacji, dotyczących dostaw gazu ziemnego.

Zarząd PGNiG SA zwraca się w specjalnym oświadczeniu z apelem do uczestników życia publicznego, aby tak ważnej kwestii dla gospodarki narodowej, jaką jest zapewnienie dostaw gazu ziemnego do Polski, nie wykorzystywać jako elementu walki politycznej.

Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010




Naimski (Kancelaria Prezydenta): umowa z Rosją to wyższe ceny gazu dla Polaków

pap__logo - 26-03-2010 12:33, aktualizacja: 26-03-2010 15:41

Członek zespołu ds. bezpiecz­eństwa energetycznego w Kancelarii Prezydenta Naimski_PiotrPiotr Naimski uważa, że uzgodnione z Rosją porozumienie gazowe jest niekorzystne dla Polski , a zawarta w nim formuła cenowa oznacza utrzymanie wysokich cen gazu dla konsumentów.

W piątek w Belwederze odbyło się seminarium poświęcone polsko-rosyjskiej umowie gazowej, zorganizowane przez szefa Kancelarii Prezydenta Władysława Stasiaka. Po wystąpieniu Piotra Naimskiego i serii pytań do jego prezentacji strona rządowa opuściła seminarium, ponieważ ich zdaniem nie była to dyskusja.

W swojej prezentacji Piotr Naimski wypunktował postanowienia porozumienia gazowego Polski z Rosją podsumowując "Polska-Rosja: 0:7". Jego zdaniem w negocjacjach strona polska przegrała m.in.: wpływy w zarządzie i radzie nadzorczej spółki tranzytowej EuRoPol Gaz poprzez niekorzystne zapisy w jej statucie oraz wyeliminowanie Gas-Tradingu z akcjonariatu; zasądzone 25 mln dolarów od Gazpromu za tranzyt w 2006 roku oraz niedopłatę w kolejnych trzech latach w wysokości ok. 180 mln dol.; zaniżenie dochodów z tranzytu i rocznego zysku netto EuRoPol Gazu do 21 mln zł rocznie oraz formułę cenową.

"Utrzymując całkowitą indeksację ceny gazu do cen ropy do 2037 r. utrzymujemy wysokie ceny gazu dla Polaków" - powiedział podczas seminarium Naimski. Jego zdaniem na rynkach światowych nastąpiło przełamanie dotychczasowej formuły liczenia ceny gazu i powiązania jej z cenami ropy. Obecnie częściowo powiązuje się cenę gazu z niżej wycenianym gazem skroplonym. Ponadto nadwyżki gazu w Europie oraz rosnący w siłę gaz niekonwencjonalny w USA zmieniają sytuację rynkową na korzyść nabywców Gazpromu.

"To Waldemar Pawlak, nie Rosja uznał, że korzystne jest dla Polski utrzymanie tego stanu o 15 lat dłużej" - podkreślił Naimski. Umowa jest parafowana, ale jeszcze nie podpisana. "W interesie Polski było podpisanie w tym roku kontraktu na brakujące 2 mld m sześc. gazu rocznie do czasu uruchomienia terminalu LNG w 2014 roku" - dodał.

Pierwotny kontrakt jamalski obowiązuje do 2022 r. W efekcie negocjacji umowa została przedłużona do 2037 r. a dostawy zwiększone do 10,3 mld m sześc. rocznie. Podpisanie dokumentu międzyrządowego, a także aneksu do kontraktu z Gazpromem zwieńczy blisko roczne rozmowy na temat uzupełniania dostaw - po tym, gdy na początku ubiegłego roku gaz przestał nam dostarczać rosyjsko-ukraiński pośrednik RosUkrEnergo. Spółka przesyłała Polsce 2,3 mld m sześc. surowca rocznie. Zawarty w 2006 roku kontrakt PGNiG ze spółką RosUkrEnergo miał obowiązywać do 31 grudnia 2009 roku.

Ponadto w latach 2006 - 2009 Gazprom uiszczał mniejszą stawkę przesyłową niż wynikało to z taryfy zatwierdzonej przez polski Urząd Regulacji Energetyki, powołując się na umowę międzyrządową. Na podstawie nowej umowy, zaległości mają być rekompensowane upustem na najbliższe pięć lat, który PGNiG wynegocjował w lutym z Gazpromem. Jak ocenił resort skarbu, upust może oznaczać około 200 mln USD oszczędności w zakupie gazu. W trakcie negocjacji ustalono także, że taryfa tranzytowa dla rosyjskiego gazu będzie obliczana tak, by zapewnić roczny zysk netto EuRoPol Gazu na poziomie 21 mln zł.

"To nie jest seminarium, to jest wypowiedź. Gdybym ja zorganizowała coś takiego w ministerstwie: wyjdę i przez godzinę mówię, a potem zapytam, czy ktoś ma do mnie pytanie, może ma - to odpowiem. To jest seminarium?" - powiedziała dziennikarzom opuszczając seminarium wiceminister gospodarki strzelec_lobodzinskaJoanna Strzelec-Łobodzińska. "Nie mogę zadawać pytań, bo musiałabym przez godzinę mówić o każdym punkcie i polemizować, ale chyba nie o to chodzi. Było już tyle okazji żeby mówić, jakie są warunki kontraktu" - dodała.

"Przedstawiciele PGNiG-u i strony rządowej zapraszani do zabrania głosu - nie zabrali go. Stworzyłem analizę na podstawie otwartych źródeł (...) i została ona przedstawiona. Kiedy poprosiłem o pytania dotyczące tej analizy, to poprosiłem o krytykę i uwagi, które będą prowadziły do poszerzenia naszego zakresu informacji. Strona rządowa wzbrania się przed udziałem w takiej rozmowie - trudno" - skomentował wyjście strony rządowej Naimski.

Strzelec-Łobodzińska pytana przez PAP o zarzuty dotyczące formuły cenowej, odparła: "porozumienie międzyrządowe nigdy nie mówiło o poziomie cen w kontrakcie. Te uwagi dotyczyły dwóch porozumień: rządowego oraz gospodarczego między PGNiG i Gazpromem. Takiego porozumienia rządowego, które by stanowiło o cenach nie było i mam nadzieję - nie będzie".

Prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Szubski_Micha_portraitMichał Szubski wyraził oburzenie, że "po raz kolejny temat gazu zamiast być dyskutowany jako sprawa merytorycznie ważna dla Polski, stał się po prostu polem doraźnej walki politycznej; to jest smutne, zwłaszcza, że odbywa się w Belwederze". Jego zdaniem formuła spotkania nie dała możliwości przedstawienia kontrargumentów. "Przedstawiono tylko jedną wersję wydarzeń i to dość obłudnie i nieprawdziwie" - ocenił. Zapowiedział, że PGNiG wyda w piątek oświadczenie, w którym odniesie się do punktów poruszanych w trakcie seminarium.

Odnosząc się do kwestii indeksacji cen, Szubski ocenił, że "powiedziano tylko kawałek prawdy".

"Rzeczywiście Ruhrgas (zarejestrowana w Niemczech spółka gazowa E.ON Ruhrgas - PAP) ok. 10 proc. swoich zakupów postanowiło oprzeć o formuły indeksowane do SPOT-ów (krótkoterminowych kontraktów gazowych, w tym LNG - PAP)" - przyznał Szubski. "Pamiętajmy jednak, że jest to rynek bardzo płynny i niepewny, gdzie można zyskać, ale można też bardzo dużo stracić, a w swoim wystąpieniu prezes E.ON Ruhrgas podkreślił, że podstawą zaopatrzenia firmy pozostają kontrakty długoterminowe i że nie zamierza tego zmieniać" - dodał.

Jednocześnie szef PGNiG zapowiedział rozmowy z Gazpromem na temat formuły cenowej, na co kontrakt jamalski pozwala co trzy lata, a ostatnia zmiana formuły - niekorzystna dla Polski - miała miejsce w 2006 roku. "W tej chwili mamy końcówkę tury rozmów, w której powinniśmy podpisać porozumienie międzyrządowe i stosowne aneksy do kontraktu jamalskiego i wtedy, kiedy ten etap będzie zamknięty możemy otworzyć kolejną turę, czyli renegocjację ceny" - wyjaśnił. "Nie powiedziałbym, że jest 1:0 dla Rosjan, ale że mecz jeszcze ciągle trwa" - podsumował Szubski.

Materiał  z portalu www.wnp.pl.  Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010




Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Skarbu Państ­wa: Polacy zapłacą miliardy za zły kontrakt gazowy.

wnp (Dariusz Malinowski) - 25-02-2010 10:35

- Polacy zapłacą około 35 miliardów złotych za błędne decyzje Rządu PO-PSL podjęte przy renegocjowaniu kontraktu jamalskiego. W trakcie rozmów Rząd nie wykorzystał sprzyjających okoliczności negocjacyjnych i pogarszającej się w Europie pozycji Gazpromu - mówi nam Jackiewicz_DawidDawid Jackiewicz, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa.

- Nie została zmieniona wyszantażowana w 2006 r. formuła cenowa ani też sama cena za rosyjski gaz, a kontrakt jamalski na wniosek (!) Waldemara Pawlaka został przedłużony o 15 lat! W oparciu o tę niekorzystną i krytykowaną przez resorty skarbu i gospodarki, formułę cenową zakontraktowano na lata 2010 - 2037 o blisko 2,8 mld m3 więcej gazu z Rosji przekreślając w ten sposób szanse na realną dywersyfikację dostaw tego surowca do Polski z innych źródeł ? mówi nam poseł PiS.

Zdaniem naszego rozmówcy do wad umowy należą również:

- utrata kontroli na EuRoPol Gaz

- rezygnacja z prawa decydującego głosu w zarządzie dla prezesa wskazywanego przez PGNiG.

- sztuczne ograniczenie zysków spółki do zaledwie 21 mln zł rocznie

- umorzenie długu Gazpromu wobec EuRoPol Gaz sięgającego ponad 1 mld zł w zamian za upusty w cenie gazu których nie będzie w stanie wykorzystać.

- Negocjacje zakończyły się całkowitą klęską - podsumowuje poseł Jackiewicz.

Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2009





BBN

BBN o wstrzymani­u prac nad projektem Baltic Pipe

wnp.pl (Marcin Szczepański) - 23-12-2009 10:18

Wstrzymanie budowy rurociągu Baltic Pipe utrudni lub uniemożliwi dywersyfikację dostaw gazu do Polski w oparciu o surowiec ze złóż położonych na norweskim szelfie kontynentalnym - czytamy w analizie działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego przygotowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Podmorski rurociąg łączący Polskę z Danią, miał być, oprócz gazoportu, drugim projektem zwiększającym dywersyfikację dostaw gazu do kraju. W styczniu 2009 r. rząd planował, że OGP Gaz-System S.A. ?przeanalizuje możliwość budowy interkonektora, z uwzględnieniem przepustowości istniejących i planowanych gazociągów morskich na Morzu Północnym?.

Z końcem kwietnia 2009 r. spółka PGNiG S.A. powiadomiła o wstrzymaniu budowy rurociągu Skanled, co negatywnie wpłynęło na projekt Baltic Pipe. Skanled miał przesyłać dla Polski gaz z norweskiego szelfu kontynentalnego do miejsca, gdzie transport surowca miał przejąć gazociąg Baltic Pipe.

W dniu 16 czerwca 2009 r. OGP Gaz ? System S.A. wstrzymał realizację Baltic Pipe z powodu braku zapotrzebowania na gaz. Pomimo zamrożenia projektu Skanled, Komisja Europejska naciska na Norwegię w celu kontynuacji budowy gazociągu.

O zamrożeniu projektu Skanled zdecydowało wycofanie się niemieckiego koncernu E.ON Ruhrgas, który miał 15 proc. udziałów w konsorcjum. Oficjalnie z powodu braku gwarancji dostaw gazu, które miały zostać sprzedane na rynku szwedzkim.

"Trzeba nadmienić, że E.ON Ruhrgas jest właścicielem 20 proc. udziałów w konsorcjum Nord ? Stream i posiada 6,4 proc. akcji Gazpromu. Wycofanie się E.ON Ruhrgas z projektu Skanled zbiega się w czasie z działaniami Gazpromu podjętymi wobec Polski (wstrzymanie w styczniu 2009 r. realizacji dostaw do kraju gazu przez RosUkrEnergo i przewlekanie negocjacji przez o zastąpieniu przez Gazprom kontraktu z RUE). Brak jest danych wskazujących na inspirowanie przez Gazprom decyzji niemieckiego koncernu, niemniej stanowisko E.ON Ruhrgas skutkujące trudnościami dla Polski w realizacji projektu dywersyfikacji gazu jest z perspektywy rosyjskiego koncernu korzystne" - czytamy w raporcie BBN.

Gazociąg Baltic Pipe miał zostać oddany do użytku w 2013 r. Miał łączyć polski system gazociągów z duńskim, a także szwedzkim i norweskim. Długość Baltic Pipe miała wynosić 230-280 km (w zależności od wariantu) przy przepustowości ok. 3 mld m sześc. gazu. Rurociąg miał przesyłać gaz z Danii do Polski i w kierunku odwrotnym. Jego koszt szacowano na 430 ? 450 mln Euro.

Kolejnym problemem związanym z realizacją rurociągu Baltic Pipe było znalezienie odpowiedniej ilości gazu dla projektu. Połowa potrzebnego gazu miała pochodzić ze złóż należących do spółki PGNiG S.A., jednak rozmowy dotyczące nabycia brakujących ilości ze Statoil Hydro nie przyniosły rezultatu.

Materiał  z portalu www.wnp.pl.  Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2009




petro_express­

Lotos i PGNIG chcą wydobywać surowce na norweskich wodach. Szlaki do celu miał przetrzeć udział w wielkich branżowych targach w Stavanger. Kluczem do sukcesu ma być jednak zapowiadany przez nie sojusz.

Wbrew powszechnym opiniom międzynarodowe koncerny nie podzieliły jeszcze między siebie dostępu do złóż i wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego. Nadal pod ziemią i dnem morza kryje się tak dużo nie odkrytych jeszcze zasobów, że i mniejsi mogą skorzystać na tej uczcie. Gdzie? Choćby w Norwegii, kraju który jest trzecim największym eksporterem ropy i gazu na świecie. Produkcja ropy to około 2,8 mln baryłek na dobę, a produkcja gazu przekroczyła 90 mld metrów sześciennych. Na ropę apetyt ma Grupa Lotos, na złoża ropy i gazu ? Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNIG).

Pięć miliardów

Pomorska spółka ma już na swoim koncie pierwsze, choć skromne sukcesy. Jeszcze maju tego roku Lotos kupił od spółki Revues Energy 10 proc. udziałów w złożu Yme na Morzu Północnym. To ważne złoże, bo na ropę, nie trzeba czekać zbyt długo.

- Rozpoczęcie wydobycia planowane jest drugą połowę 2009 r - zapowiada Henrik Carlsen, prezes Lotos Norge, spółki powołanej przez koncern z Gdańska od działań poszukiwawczo -wydobywczych u wybrzeży Norwegii.

Zasoby wydobywalne ropy naftowej odpowiadające wielkości udziałów zakupionych przez polski koncern oszacowano na 6,8 mln baryłek (ok. 900 tys. ton).

To jednak nie wszystko czym może pochwalić się Lotos. Pod koniec sierpnia spółka kupiła od Norwegian Energy Company (Noreco) 20 proc. udziałów w koncesji na poszukiwania ropy naftowej na Morzu Północnym. Tu jednak trzeba wykazać się cierpliwością. Na lata 2008-09 przewidziano badania sejsmiczne. To ryzyko, ale nie szaleństwo. Jeśli ropa tryśnie ? spółka niewątpliwie odniesie sukces. A co jeśli nie? Rząd norweski, w myśl prawa lokalnego, zwróci 78 proc. poniesionych na poszukiwania kosztów. Te dwie transakcje nie wyczerpały apetytu Grupy Lotos. Przedstawcie spółki nie kryją, że marzy im się zakup złoża, z którego już wydobywa się surowiec. O to łatwo nie będzie.

Na razie firma szykuje się do tzw. 20 rundy koncesyjnej, w ramach której rząd norweski przyznawał będzie wybranym przez siebie koncernom koncesje poszukiwawczo-wydobywcze na Morzu Norweskim oraz Morzu Barentsa.

- W 2009 r. chcemy mieć więcej niż tylko dwa projekty wydobywcze ? zapewnia Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

Spółka deklaruje również rozwój działalności poszukiwawczo-wydobywczej na Bałtyku. Tym zajmie się Petrobaltic, spółka kontrolowana przez Grupę Lotos. Na razie większe nadzieje Lotos wiąże właśnie z bałtyckimi projektami. Do 2012 r. firma paliwowa zamierza wydać na wydobycie i poszukiwania łącznie ok. 5 mld zł. Z tego 3,4 mld złotych przeznaczy na zwiększenie wydobycia na Bałtyku.

- Nie będziemy się trzymali sztywno tego podziału budżetu. Jeśli okaże się, że projekty norweskie są bardziej interesujące przesuniemy pieniądze ? podkreśla Piotr Dąbek, odpowiedzialny za finanse w Lotos Norge.

?a nawet 10

Szybszy od Lotosu w poszukiwaniach dostępu do złóż norweskich było jednak PGNiG. Jeszcze w lutym 2007 roku spółka podpisała z amerykańskim ExxonMobilem umowę nabycia ok. 12 proc. udziału w licencjach Skarv, Snadd i Idun na morzu Norweskim. To na razie największa przejęcie dokonane przez polską spółkę w sektorze wydobycia gazu i ropy za granicą. Partnerami Polaków są tu takie potęgi jak BP StatoilHydro Eon Rurhgas I ? jak przekonuje - jest to największy obecnie projekt zagospodarowania złóż w Norwegii. Rozpoczęcie wydobycia planowane jest na połowę 2011 roku. Gaz z tego złoża będzie trafiał do lądowego terminalu w Karsto. Droga wiedzie przez niego do: Niemiec, Wielkiej Brytanii lub Szwecji, Danii i co najważniejsze Polski. Jednak odgałęzienie do Polski jest dopiero projektowane. Decyzja budowie zapadnie w przyszłym roku. Jeśli tak się stanie - Polska uzyskałaby dostęp do alternatywnego źródła gazu norweskiego. PGNiG dysponuje obecnie 15 proc. udziałem w projekcie budowy rurociągu. Tym samym spółka zadeklarowała, że będzie co roku odbierała 1,7 mld metrów sześć gazu rocznie Docelowo chce by ilość ta wzrosła do 3,3 mld m sześć. (Polska zużywa rocznie ok. 14 mld m. sześc. gazu rocznie).

To jednak nie wszystko. Polskiej spółce marzy się, żeby był to gaz z jego własnych złóż. Dlatego w planach strategicznych jest uzyskanie dostępu do kolejnych pól naftowych i gazowych. Podobnie jak Lotos, także PGNiG zainteresowany jest zakupem udziałów w złożach już eksploatowanych. Jeszcze w tym roku spółka chce wziąć udział w dwu rundach koncesyjnych. Inaczej jednak niż Lotos, deklaruje że nie jest na razie zainteresowana działalnością na Morzu Barentsa (m.in. ze względu na trudne warunki pogodowe). To wszystko słono kosztuje. PGNIG wydała w Norwegii 1 mld zł.

- W ciągu czterech lat planujemy wydać kolejne 3,5 mld zł. Środki te przeznaczymy na uruchomienie wydobycia na złożu Skarv i udział w projekcie Skanled.- mówi Cyryl Fedorowicz, dyrektor finansowy PGNIG Norway.

To nie koniec planowanych wydatków. Łącznie spółka myśli o nakładach na działalność poszukiwawczo- wydobywczą rzędu nawet 10 mld złotych.

Rolls-Royce nie dla szejka

Szanse obu spółek na powodzenie miał zwiększyć ich udział w targach branży naftowo-gazowej Offshore Northern Seas (ONS) w Stavanger (26-29 sierpnia br.). Miasto uznawane jest za centrum norweskiego przemysłu wydobywczego. Targi ONS odbywają się w Stavanger już od 1974 r., cyklicznie co 2 lata. Uznawane są za jedne z największych i najbardziej prestiżowych targów branży górniczej na świecie. Oprócz firm paliwowych, takich jak m.in. BP, Chevron, ExxonMobil, Gazprom (chyba największe i najbardziej bezceremonialne stoisko targów) czy Total na targach zaprezentowały się także się także spółki świadczące na co dzień różnego rodzaju usługi dla branży poszukiwawczo-wydobywczej i przetwórczej ropy naftowej - ABB, Siemens, Technip czy Rolls-Royce. Wbrew pozorom ten znany brytyjski koncern nie oferował w Norwegii drogich limuzyn dla naftowych szejków. Jego oferta była bardziej przyziemna ? turbiny gazowe czy kompresory do tłoczenia gazu rurociągami.

Jak na tle światowych potęg wyglądały stoiska polskich firm? Na razie bardzo skromnie. Po pierwsze powierzchnia była bardzo droga - ani Lotos ani PGNIG nie chcieli ujawnić ile zapłacili za mkw. pow. wystawienniczej. To jednak nie był główny powód. Oba polskie koncerny dopiero raczkują w norweskim świecie naftowo-gazowym. Akcjonariusze zapewne nie byliby więc zachwyceni kosztownymi stoiskami na miarę BP czy Gazpromu. Stoisko Lotosu było symboliczne. Nieco więcej miejsca zajął PGNIG. Polski monopolista gazowy podkreślał, że jest nowym graczem na norweskim szelfie, ale jego korzenie sięgają drugiej połowy XIX wieku. Ma więc doświadczenie w branży.

Zespól wespół

Targi nie wystarczą by zdobyć w Norwegii silną pozycję. Dlatego w Stavanger zarządy obu spółek zapowiedziały oficjalnie, że rozpoczynają współpracę.

- Współpraca ta może być niezbędna dla zapewniania nam dostaw energii. W latach 2012-2013, po zrealizowaniu programu 10 + będziemy odczuwać deficyt energii elektrycznej na potrzeby własne ? stwierdził w Stavanger Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

Czy oznacza, to że Lotos planuje wybudowanie np. elektrowni gazowej wykorzystującej surowiec dostarczany przez PGNiG.? Na to pytanie odpowiedzi na razie nie poznaliśmy. Podobnie ja i na te dotyczące możliwości występowania obu spółek w przetargach i rundach koncesyjnych jako jednego gracza. Na odpowiedzi przyjdzie nam poczekać. Szczegóły współpracy mają zostać dopracowane za kilka tygodni.

Paweł Janas















back