Krzysztof Fugiel
Poniedziałek, 23 Kwietnia 2018 roku. Dzisiaj są imieniny: Ilony, Jerzego, Wojciecha
Flash Player

­­­­­­­­

­7 Cudownych Ocaleń pułkownika Woj­ska Polskiego w stanie spoczy­nku Antoniego Fugla.

Więcej na ­

youtube_logo

 

 

 

Materiały o walce

Antoniego Fugla w AK

przekazałem do:

Muzeum_AK_w_Krakowie 

Oil_is_ruling_the_World__250_px 

RATUJ EXALO CENTRUM KRAKÓW

­­

­­­­­Linkedin_250_px

­ ­

===========================

Flag Counter­­

­Mahatma_Ganghi

 

 

 

 

 

Herb_Pobog
­

 

 

 

 

 

­

 

Utwórz swoją wizytówkę  

Fugiel_animation

­­­ anima_pilsudski_fugiel_trans

Witam  na FORUM  KRZYSZTOFA A. FUGLA. W FORUM są następujące tematy które poruszam:

Współczesny Przemysł Naftowy
Health, Safety, Envinroment
Historia Nafty
O Świecie
Nie tylko Szkiełko i Oko
O Krakowie­
Foto

Zamieszczane tu materiały są prywatnymi tekstami i opiniami Autora FORUM z którymi można się nie zgadzać, jednakże Autor uważa je za swoje i niezmienne, aż do czasu poznania nowych faktów.

W przypadku innych artykułów, bądź notatek, Autor FORUM nie bierze odpowiedzialności za ich treść, jednakże zawsze są  zamieszczane dane osobowe Autora tekstu bądź dane źródłowe tekstu.

Wszelkie uwagi i propozycje tematyczne dotyczące FORU­M proszę przesyłać do mnie E-mailem ( patrz niżej ), lub wpisać swój komentarz ­na podstronie Księga.



Szukaj

Loading

Kontakt

chrisfugiel [at] hotmail.com

Imię i Nazwisko

E-mail

Treść

BELOW CHOOSE THE LANGUAGE TO TRANSLATE THE FORUM PAGES TO ANY OF 22 OTHER LANGUAGES !

© meteogroup.pl

Cena_Akcji­

­PGNIG notowania

logo_PGNIG

Kursy walut
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
NBP 2018-04-23
USD 3,4156 +0,81%
EUR 4,1802 +0,19%
CHF 3,4950 +0,35%
GBP 4,7790 +0,27%
Wspierane przez Money.pl

­
­­ Protected by Copyscape Plagiarism Check

Imatag_logo_120_pix­

­­KRZYSZTOF A. FUGIEL FORUM

Wypromuj również swoją stronę­

­

SPE.Poland_web

SITPNiG_logo_V_small



­­­WNiG_120px

IPCC_logo_120px

Rat

 

  Polska_Walczaca_szara_GIF_animated_OK

 

 

prezydent_pl_120_px 

LechKaczynski_org 

Lech_Kaczynski_pl 

Telewizja_Republika

 

 

PodziemnaTV 

Niezalezna_pl­


Niepoprawni_pl

PCh24_pl

­

Akademia_Geopolityki

Poland_Current_Events_120_px

Robert_Brzoza_120_pix

Mennica Skarbowa - Pewne inwestycje w metale szlachetne­


­

­
Mar 19, 2018

2018 rok - 50 lat po marcu 1968 - Tytuł Orginału - 40 lat po marcu 1968 - Wspomnienia Studenta AGH

Autor: Krzysztof A. Fugiel

Marzec 1968 roku zastał mnie w Pile, gdzie odbywałem 6 miesięczną praktykę studencką. Wtedy studia na Wydziale Wiertniczo - Naftowym AGH trwały 11 semestrów, plus pisanie pracy magisterskiej, czyli praktycznie studia zajmowały 6 lat - czyli tyle samo co "Medycyna" !

Właśnie pod koniec pierwszego semestru odbywała się praktyka studencka, ponieważ mogliśmy wybrać miejsce praktyki wybrałem najbardziej odległe miejsce od Krakowa; czyli "NAFTĘ" w Pile. Moja ukochana Mamusia, nie mogła zrozumieć dlaczego jadę tak daleko, bo przecież mogłem odbyć praktykę w Krakowie, Olkuszu, lub Jaśle, mnie jednak ponosiło jak najdalej od domu.

Praktyka zaczęła się w listopadzie 1967 roku. Pojechaliśmy najpierw do Chojnic, gdzie około 15 km od miasta w stało rosyjskie urządzenie, chyba 4D, w miejscowości Krojanty. Miejscowość ta była  słynna z tego, że w kampanii wrześniowej 1939 roku, odbyła się tam słynna szarża Polskiej Kawalerii.

Nie wiertni kierownikował stosunkowo młody inzynier ( niestety jak narazie jego nazwiska nie pamiętam, ale będę pracował nad tym ), jego żona, będąc zresztą w ciąży, pracowała na wiertni jako geolog. Na wiertni trzymali nas z daleka od szybu, by nam sie nic nie stało. Natomiast zapoznawaliśmy się z tonami soli kamiennej, ktorą ładowaliśmy do płuczki.

( Dzisiaj, tj. 13.03.2008, wyslał mi krótkiego E-maila mój serdeczny przyjaciel Janusz Winiarski, on też był na praktyce w Pile, oto on: Imię: Winiarski E-mail: gruszka919@interia.pl Wiadomość: Sól do płuczki ładowaliśmy jeden cały dzień do wieczora, aż nam krwawiły dłonie bezpośrednio po tym jak nas zastał kierownik na rozmowie w szatni z robotnikami o aktualnej sytuacji politycznej )

Teraz przypomniałem sobie tę historię, no cóż w tamtych czasach kierownik wiertni musiał być członkiem PZPR_logo

PZPR ( Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej ) i tym samym umiał w zarodku tłumić wszelkie studenckie działania wywrotowe.

Gdy kiedyś zapytaliśmy majstra, dlaczego nas nie goni do roboty, dostaliśmy prostą odpowiedź: WY ZA PIĘĆ LAT BĘDZIECIE INŻYNIERAMI I WTEDY MNIE ZAPĘDZICIE DO ROBOTY !

Opiekunem wszystkich grup studenckich odbywających praktykę w Pile, był Świętej Pamięci inżynier Hannes, który po latach, awansował, na krótki zresztą okres na DYREKTORA TECHNICZNEGO.

W Chojnicach mieszkaliśmy na kwaterze prywatnej. Był to dla mnie pierwszy tak długi pobyt poza domem. Pierwszy SAMODZIELNY, bowiem jak do tej pory poza domem spędzałem co najwyżej dwa lub trzy miesiące w okresie wakacji.


Lata 60, 70  zeszłego wieku, były to lata prawdziwe, gdzie szkoła była szkołą, a wakacje - wakacjami. W moich latach młodzieńczych wziąłem udział  w siedmiu lub osmi miesięcznych koloniach szkolnych ( od Rabki po Dźwiżyno ), w siedmiu obozach harcerskich organizowanych przez 22 KDH (Krakowską Drużynę Harcerzy) im. Mieczysława Lewińskiego działającą przy Szkole Podstawowej Nr. 36 w Krakowie, jednym obozie harcerskim hufca Kraków - Zwierzyniec ( Dębno Podhalańskie ) ( rodzice nie mieli co ze mną zrobić, to wysłali mnie na drugi obóz ! ), dwóch szkolnych obozach wędrownych po Ziemiach Odzyskanych.

A od 1969 roku,skpg_logo gdy rozpocząłem kurs  beskidzkiego przewodnika w  SKPG  ( Studenckie Koło Przewodników Górskich ) działającym przy Radzie Okręgowej ZSP w Krakowie, co roku prowadziłem dwytygodniowe obozy ZSPlogo_zsp ( a potem SZSP ) na trasie Pieniny - Gorce - Beskid Sądecki. Trzykrotnie, już za czasów SZSP prowadziłem, zawsze w sierpniu, Studencką Bazę Namiotową na Gorcu, a raz pod Wichrenem w Pirynie ( Bułgaria ). Zdarzyło mnie się też prowadzić obóz wędrowny na Węgrzech, w górach Matra i w dolinie Dunaju. Byłem też na górskich obozach wędrownych w Rumunii, ( Góry Biharskie ), na Słowacji - tygodniowy, lutowy, biwak w warunkach zimowych, pod namiotami w Dolinie Jamnickiej - kwalifikacja do wysokogórskiej wyprawy w Hindukusz. NIE ZAKWALIFIKOWANY ! A zwieńczeniem mojej górskiej kariery była dwu tygodniowa wyprawa w Alpy Delfinatu ( Francja ) i wyjście na 3600 metrów.

Kolejne 35 lat pracy zawodowej z tego 15 lat zagranicą: Irak (3,5 lata), Indie ( 3,5 lat ), Sachalin ( 2 mies. ), Kazachstan ( 2 mies.) , Pakistan ( 3 lata ), Indie (3,5 lat), Kazachstan ( 1 mies.), Mozambik 1 mies.) to już drobiazg.


Wracajmy do 1967 roku, w listopadzie wraz z 8 kolegami wylądowaliśmy na prywatnej kwaterze w Chojnicach, po raz pierwszy byłem SAMODZIELNY. Koledzy mieli już wprawę mieszkając pierwszy semestr w Akademiku, ja nie. Zaczęliśmy wspaniale, BYŁA PEŁNA KOMUNA, na zewnątrz i w naszej wspólnocie. Zrzuciliśmy się po 50 złotych do wspólnej kasy i zaczęliśmy wspólne śniadania i kolacje. Obiady jedliśmy "na stołówce". Jak to Polacy, po miesiącu, każdy z nas siedział sam nad SWOIM JEDZONKIEM i zamulał po cichu w kącie. KOMUNA ROZPADŁA SIĘ.

Wieczory spędzaliśmy jak to młodzi nafciarze, gdy na Święta Bożego Narodzenia przyjechałem do Krakowa, moja Mama Krystyna zrobiła mi duże wymówki. Okazało się, że przemiła nasza gospodyni, napisała list do mojej Bogu Ducha Winnej Mamy, opisując nasze "kawalerskie" wieczorne zachowania. Po świętach i  po Nowym Roku wróciliśmy do Chojnic  i  kontynuowaliśmy naszą  praktykę i naukę, ponieważ w Pile, co dwa tygodnie mieliśmy zajęcia z matematyki i języka...................rosyjskiego.

Zaliczenie z matematyki uzyskaliśmy w Pile, natomiast egzamin z języka rosyjskiego miał się odbyć w Krakowie.

Pamiętam jak po zajęciach w Pile, wrócaliśmy do Chojnic, spóźnionym pociągiem, biegiem polecieliśmy "na stołówkę" by dowiedzieć się, że obiadu już nie ma. Byliśmy cholernie głodni i wściekli, a ja jak zwykle coś palnąłem. Zrobiła się awantura, płacz kucharki i straszenie, że nam więcej nie pozwolą korzystać ze stołówki. Zadzwoniono do Dyrekcji w Pile, a na drugi dzień przyjechał do nas, nasz opiekun inżynier Hannes. Ja musiałem publicznie przeprosić Panią Kucharkę i wszystko wróciło powoli do normy.

Po zakończeniu praktyki na wiertni Krojanty 1, wrócilismy do Piły i podjęliśmy pracę na Bazie Rurowo Narzędziowej. Mieszkaliśmy wtedy w Internacie Technikum Naftowego. W dalszym ciągu urządzaliśmy wieczory kawalerskie. Podczas jednego z nich, jeden nasz kolega, poczuł się niedowartościowany, wybiegał do toalety i płakał przed lustrem. Ja jako przyszły HSE Officer, biegałem za nim i uspokajałem go. Za kolejnym razem pobiegł do toalety i wyrżnał pięścią w lustro, a potem wyskoczył przez okno. Toaleta była na wysokim parterze. Ja wyskoczyłem za nim, on chyc przez płot ograzający technikum, ja za nim, wykonując przerzut komandoski. Dogoniłem go i uspokoiłem, wróciliśmy do pokoju. Po godzinie to samo, juz nie bił w lustro, tylko wyskakiwał przez okno, przeskakiwał przez płot, a ja za nim, itd.

W końcu, nie wiem już za którym razem, w pościgu za kolegą wspiąłem się na parapet okna w łazience, ale nie miałem juz siły by wyskoczyć, tylko zwaliłem się w dół, wykonując klasyczny przewrót w przód. Parapet okna był na wysokości około 160 cm. Nic mi się nie stało, natomiast "straciłem oddech" i nie pamiętam jak długo stałem oparty o parapet i ciężko oddychając. KOLEGA SPOKOJNIE WRÓCIŁ DO INTERNATU,

W lutym 1968 roku pracowaliśmy "na" Warsztach Mechanicznych "Młot" w Pile. Ja pracowałem "na" pile do cięcia prętów metalowych i przy piecu do hartowania wyrobów. Pracowaliśmy od 8:00 rano do 15:00, mieliśmy ubrania i buty robocze. Praca była monotonna, ale dosyć sympatyczna, robiliśmy też prace porządkowe.

NIC NIE WSKAZYWAŁO, ŻE ZBLIŻA SIĘ MARZEC 2008...................... 


Na początku marca 1968, docierały do nas jakieś niejasne wiadomości o konflikcie artystów z teatrów warszawskich z władzami Warszawy. Także w pewnym momencie dowiedzieliśmy się o przedstawieniu "Dziadów" Adama Mickiewicza i o decyzji zdjęcia ich ze sceny.

Trybuna_Ludu_crop

Potem "Trubuna Ludu" - organ PZPR zamieścił informacje, że chuligani w Warszawie poprzewracali budki telefoniczne.

Mając taka wiedzę; ja wspólnie z moim kolegą z grupy; Stanisławem Mizerskim, kupiliśmy bilety do Krakowa i pojechalismy "zrobić" zaliczenie z .............języka rosyjskiego.

Wyjechaliśmy wieczorem z Piły i rano byliśmy w Katowicach, w których mieliśmy chyba ze trzy godziny czasu na przesiadkę do Krakowa. Szliśmy spokojnie jedną z głównych ulic Katowic, w pobliżu dworca kolejowego, gdy nagle kilku mężczyzn podeszło do nas i zażądałi dokumentów, za chwilę wcisnęli nas do najbliższej bramy i

MO_Orzel_crop

rozpoczęli przesłychiwanie, potem podjechała "suka" i wsadzona nas dwóch, plus kilku innych młodych ludzi, do niej. W  "suce"Mao_pin gwałtownie  pozbywałem  się  CZERWONEGO  ZNACZKA  "MAO"  przyczepionego do mojej  granatowej  "LENINÓWKI",  potajemnie go odpiąłem i porzuciłem w "suce".

Wprowadzono nas do KOMISARIATU MILICJI OBYWATELSKIEJ i oddzielnie rozpoczęto przesłuchiwanie. Przesłuchanie było szczegółowe, opróżniono nasze kieszenie, sprawdzono dokumenty, spisano protokół i ............. wypuszczono. Pojechaliśmy do Krakowa.


W Krakowie, jak to w Krakowie, od Rodziców dowiedziałem się, że są zamieszki. Pobiegłem do "Akademika" na Reymonta 7. Staszek Mizerski miał tam swoich znajowych. W owych czasach wejście do "Akademika" na Reymonta, było tylko jedno, od strony Domu Socjalnego. Adademik ten składał się z pięciu osobnych budynków połączonych przewiązkami i do wszystkich wchodziło się jednym wejściem. W bramie "Akademika" stali studenci i pilnowali by nie wszedł NIKT OBCY A ZWŁASZCZA U-BEK. Pamiętam Tablicę Informacyjną zawieszoną tuż obok portierni, była obwieszona ulotkami, informacjami i skręconą kliszę fotograficzną oraz był tam znZakaz_Fotografowaniaak "Zakaz Fotografowania"

Zakaz_FotografowaniaStudencki radiowęzeł podawał informacje związane ze STRAJKIEM. Na AGH nie było zajęć. Jedynie w Studium Wojskowym AGH odbywały się "normalne" zajęcia, jako, że wojsko nie zna pojęcia "STRAJK", a jedynie "DEZERCJA" Studenci biorący udział w zajęciach Studium Wojskowego pełnili podwójne role, oprócz odbywania zajęć wojskowych, ich przedstawiciele kontrolowali cały obszar AGH i pilnowali, by nie pojawili się STUDENCCY "ŁAMISTRAJKI".

Kiedy w końcu zgłosiłem się do Studium Języków Obcych AGH, żeby zdobyć zaliczenie z języka rosyjskiego,

W Studium przepytywał mnie młody asystent. W pewnym momencie drzwi utworzył UMUNDUROWANY student i wskazując na mnie, zapytał zdecydowanym głosem ; "CO ON TU ROBI?" Otrzymał odpowiedź asystenta "To student pierwszego roku, który przyjechał z praktyki by zdać zaliczenie. ON O NICZYM NIE WIEDZIAŁ". Student ze Studium Wojskowego AGH, chyba w stopniu kaprala, powiedział "AHA" i wyszedł. NIE BYŁEM ŁAMISTRAJKIEM !

Akademiku opowiadaliśmy historię naszej podróży z Piły, o naszym zatrzymaniu i rewizji w Katowicach, ktoś zaproponował by opowiedzieć ją w Studenckim Radiowęźle. Staszek Mizerski uznał, że lepiej nie, ja oczywiście byłem za.

W pewnym momencie, ktoś krzyknął z balkonu, że na Reymonta pojawiła się ubecka "Warszawa" i kręcą film dokumentalny. WSZYSCY RZUCILI SIĘ NA BALKONY I DO OKIEN. Zaczęły się gwizdy i pokrzykiwania; WYNOCHA ! GESTAPO ! POSZLI WON ! UBECJA ! Ubeków było czterech i dzielnie trzymali się na miejscu.

Musicie wiedzieć, że w tamte dni, ulica Reymonta należała do studentów AGH, nie zapuszczały się na nią żadne patrole "MILICJI OBYWATELSKIEJ"czy "MILICJI ROBOTNICZEJ" z kawałkami kabla z fabryki "KABLA" w Krakowie, służącymi do bicia studentów. Na Reymonta starali sie zapuszczać co najwyżej TAJNIACY, ale tych łatwo było rozpoznać pośród wiary studenckiej.

W pewnym momencie do ubeków podbiegł STUDENT z portierni i wyraźnie było widać, że przekonuje ich do odjechania z Reymonta. NIEWIELE TO POMAGAŁO. UDAWALI, ŻE NIE MOGĄ ZAPALIĆ "WARSZAWY" ( to takie auto w tamtych czasach ).

ZACZYNALIŚMY SIĘ DENERWOWAĆ !

Nagle, ze ździwieniem usłyszem swój okrzyk:

"NIE MOŻE ZAPALIĆ,  NO TO POOOODPALIĆ !"

ubecy bardzo szybko odjechali !

W Akademiku ustalane było, gdzie odbęda sie kolejne wiece i demonstracje. Centrum Krakowa, okolice Plant, okolice budynków Uniwersytetu Jagiellońskiego były patrolowane przez patrole MO i "Milicji Robotniczej".

WTEDY TO PO RAZ DRUGI W 600 LETNIEJ HISTORII UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO SIŁY "PORZĄDKOWE"

NARUSZYŁY IMNUNITET TERYTORIALNY WYŻSZEJ UCZELNI.

PIERWSZY RAZ ZROBIŁO TO GESTAPO W 1939 ROKU.

DRUGI RAZ ZROBIŁA TO MILICJA OBYWATELSKA W 1968 ROKU.

1968_Marzec_Studenci_do_Nauki

Ci ostatni to byli robotnicy przywiedzieni z okolicznych miasteczek, ale też z fabryk krakowskich, którym wydano, półmetrowe odcinki kabla energetycznego oraz założono na lewy rękaw opaskę biało-czerwoną. Pamiętam ich na krakowskich Plantach, jak spacerowali utrzymując "porządek".

To pierwszy i ostatni raz, gdy robotnicy dali sie wypuścić na inteligencję i studentów.

W ktoryś dzień, a było to już popołudniu, wybrałem się, nieopatrznie, do Rynku Głównego by kupić sobie buty. Gdzieś w połowie ulicy Św. Anny zostałem zatrzymany i wprowadzony do bramy. Tam wylegitymowano mnie i zadano pytanie dokąd idę, opdpowiedziałem, zgodnie z prawdą; "IDĘ DO SKLEPU Z BUTAMI, NA ROGU GRODZKIEJ I RYNKU". W odpowiedzi usłyszałem; "JA CI DAM BUTY !", i OBERWAŁEM GUMOWĄ PAŁKĄ. Na szczęcie zdążyłem się zasłonić lewą ręką, tak, że nie dostałem po nerkach. Po kilku razach, usłyszałem; "SPIERDALAJ", co też niezwłocznie uczyniłem.

Zrobiłem głupstwo i w domu przyznałem się, że nie udało mi sie kupić butów, bo zatrzymali mnie na Św. Anny. Powiedziałem do Mamy, że pójdę jutro do Rynku po buty i na WIEC. Na co Mama odpowiedziała; "NIGDZIE NIE PÓJDZIESZ !, odpowiedziałem "A właśnie, że pójdę", zawsze słynąłem z ciężkiego charakteru i własnego zdania

"NIE PÓJDZIESZ" odpowiedziała Mama. Poszedłem w końcu spać. Rano wstałem, umyłem się, zjadłem śniadanie, byłem w domu sam, bo Rodzice poszli do pracy a młodszy brat, mający wtedy 12 lat, poszedł do Szkoły Podstawowej Nr. 106.

Ubrałem się i chciałem wyjść, NIE DAŁO SIĘ - DRZWI BYŁY ZAMKNIĘTE OD ZEWNĄTRZ. Zadzwoniłem do Mamy do pracy, pracowała bliziutko, też na ulicy Oboźnej, w Spółdzielni Inwalidów "Papieroprzetwórstwo", "MAMO PRZYJDŹ I OTWÓRZ DRZWI", myślałem, że Mama przez pomyłkę zamknęła mnie w mieszkaniu. Usłyszałem odpowiedź; "JAK PRZYJDĘ Z PRACY TO CI OTWORZĘ, A TERAZ NIGDZIE NIE WYJDZIESZ". Poszedłem na balkon, mieszkaliśmy na I piętrze i zdarzało się, że ktoś zapominał klucza, wtedy pożyczaliśmy drewnianą drabinę od dozorczyni i wchodziliśmy do domu przez balkon. BYŁO MI WSTYD WOŁAĆ O DRABINĘ, przez moment chciałem skoczyć z balkonu na rosnącą w ogrodzie jabłonkę, NIE SKOCZYŁEM.

MOŻE DZIĘKI MAMIE SKOŃCZYŁEM STUDIA I JESTEM TERAZ INŻYNIEREM !LWP_Orzel_crop

Po marcu 1968, wielu studentów AGH zostało wezwanych do zasadniczej służby wojskowej w jednostkach Ludowego Wojska Polskiego. Wielu z nich już NIGDY NIE UKOŃCZYŁO STUDIÓW, wielu udało się złamać i zmusić ich do zapisania sie do PZPR i podpisania lojalki.

BYŁ TO WARUNEK POZOSTANIA NA STUDIACH.


Pozostał jeszcze do opisania powrót do Piły, przez nieszczęsna KATOWICE, rządzone TWARDĄ ROBOTNICZĄ RĘKĄ przez EDWARDA GIERKA. Tam nie było demonstracji studenckich. Wtedy Gierek pokazał, że potrafi rządzić TRWARDĄ RĘKĄ !

W Katowicach byliśmy ze Staszkiem Mizerskim pod wieczór. Czując, że nas znów złapią, mieliśmy przy sobie zaświadczenie z Dziekanatu Wydziału Wiertniczo - Naftowego AGH, że byliśmy w Krakowie by zrobić zaliczenie z języka rosyjskiego. Zaświadczenie wydała nam sekretarka Dziekanatu Pani Krystyna ............? . Oczywiście bardzo sie ono przydało.

W końcu trzeba było wracać do Piły, wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy do Katowic. W Katowicach byliśmy około godziny 19:00, było już ciemno, nasz pociąg do Piły był około północy. Spacerowaliśmy ulicami  w pobliżu dworca. W pewnym momencie podeszliśmy do jakiegoś mężczyzny i zapytaliśmy: "Przepraszam, która jest godzina?", odpowiedział nam "Jest 19:08", a myśmy odpowiedzieli, że jest 19:10. Odpowiedzi usłyszeliśmy, że "Panów czas jest napewno lepszy i dokładniejszy", facet poprostu bał się nas. Po jakiś czasie podszedł do nas pojedynczy milicjant, zasalutował grzecznie i poprosił o dokumenty. Podaliśmy mu dokumenty, zapytał co tu robimy, pokazaliśmy mu bilety, podziękował i odszedł. Chodziliśmy dalej po ulicach, w pewnym momencie podjechała do nas "suka" i zabrała nas na znajomy komisariat. Wprowadzili nas do środka, przyjął nas sam Komendant Komisariatu, siedział za biurkiem, na ścianie  wisiało Godlo_PRLGodło Państwowe, wrzasnął na nas "ZDJĄĆ CZAPKI", zdjęliśmy je niechętnie.Gomulka_foto

Przez radio tranzystorowe słychać bylo przemówienie Pierwszego Sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Towarzysza Władysława Gomułki.

Rozpoczęło sie przesłuchanie. Pokazaliśmy nasze Zaświadczenia o Zaliczeniu z języka rosyjskiego. Zrobiono nam rewizję osobistą. Obiecano, że Zaświadczenie zostanie dokładnie sprawdzone. W końcu nas wypuszczono.

Po wyjściu ze znajomego Komisariatu MO, powiedziałem Staszkowi, że dobrze by było mieć takie zaświuadczenie, że jesteśmy juz sprawdzeni i możemy chdzić w okolicach dworca czekając na nocny pociąg do Kołobrzegu. Wróciliśmy do Komendanta i przedstawiliśmy mu sprawę, usłyszeliśmy krótkie, męskie: SPIERDALAJCIE !

Na ulicy w pewnym momencie zobaczyliśmy "znajomego" milicjanta, tym razem był w towarzystwie dwóch swoich kolegów. Szli po przeciwnej stronie ulicy, usłyszeliśmy pańskie; "WY DWAJ CHODŹCIE NO TU !", podeszliśmy grzecznie; "DOWODY OSOBISTE", odpowiedziliśmy, że Pan sprawdzał je przed godziną, a właśnie wyszliśmy z przesłuchania z Komisariatu MO. "NIE GADAC" - ODPOWIEDZIAŁ -mocny w towarzystwie dwóch kolegów - milicjant.

W końcu nas puścili, około 1:00 w nocy wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy do Piły.

W PILE NIKT NIC NIE WIEDZIAŁ, O WTARGNIĘCIU MO NA TEREN UJ, O POBICIACH I ARESZTOWANIACH STUDENTÓW, O MILICJI ROBOTNICZEJ.

NIC A NIC........................

1968_marzec_525_pix


O marcu 1968 w Krakowie dowiesz sie najwięcej tu: 1968_Marzec_w_Krakowie



back