Macondo well reaches static condition
August, 4th 2010
BP announced today that the MC252 well appears to have reached a static condition -- a significant milestone. The well pressure is now being controlled by the hydrostatic pressure of the drilling mud, which is the desired outcome of the static kill procedure carried out yesterday (US Central time).
Pumping of heavy drilling mud into the well from vessels on the surface began at 1500 CDT (2100 BST) on August 3, 2010 and was stopped after about eight hours of pumping. The well is now being monitored, per the agreed procedure, to ensure it remains static. Further pumping of mud may or may not be required depending on results observed during monitoring.
The start of the static kill was based on the results of an injectivity test, which immediately preceded the static kill and lasted about two hour.
BP will continue to work with the National Incident Commander and other government officials to determine the next course of action, which involves assessing whether to inject cement in the well via the same route
The aim of these procedures is to assist with the strategy to kill and isolate the well, and will complement the upcoming relief well operation, which will continue as per plan.
A relief well remains the ultimate solution to kill and permanently cement the well. The first relief well, which started May 2, has set its final 9 7/8-inch casing. Operations on the relief wells are suspended during static kill operations. Depending upon weather conditions, mid-August is the current estimate of the most likely date by which the first relief well will intercept the Macondo well annulus, and kill and cement operations commence.
Katastrofie w Zatoce Meksykańskiej. To człowiek zawinił
(PS) - 02-08-2010 11:37
Nieprzestrzeganie procedur i ignorowanie zagrożeń mogły być przyczyną wypadku wieży wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej - twierdzi Krzysztof Kamieniecki, wiceprezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju, w oparciu o analizę prasy fachowej i doniesienia mediów.
Przypomina on, że dziennikarze ?International Herold Tribune? stworzyli listę znaczących wypadków, które przytrafiły się BP w ostatnich latach w USA. Wydarzenia, które miały miejsce przede wszystkim na lądzie i w rafineriach, przekraczały daleko pojęcie ?zwykłego? wypadku. Byli ranni i zabici, a w konsekwencji ? sądy i odszkodowania. Równolegle do nich pojawiały się wątpliwości, co do systemu zarządzania. Do najnowszych takich zdarzeń doszło nawet po 20 kwietnia (wypadek Deepwater Horizon) - w maju wyciekła ropa z Trans Alaska Pipline, zarządzanej przez BP.
Wynika z tego, że BP odbierało liczne znaki ostrzegawcze, podkreśla Kamieniecki. Wypadki spowodowane złymi procedurami w komunikacji, niskim poziomem bhp, brakiem kontroli stanu urządzeń, które korodowały, brakiem remontów i wymiany urządzeń funkcjonujących tolerowane były w niektórych przypadkach przez dziesiątki lat. Każdy z wypadków miał być lekcją pozwalająca uniknąć kolejnych, podobnych sytuacji. Każdy odsłaniał skalę możliwych wypadków groźnych dla ludzi pracujących w BP. Najwięcej doświadczeń w eksploatacji ropy dostarczyła analiza wypadku na Thunder Horse.
Krzemieniecki rozważa też możliwe różne konsekwencje wypadku Deepwater Horizon. W USA już ogłoszono bojkot stacji serwisowych BP. Ocenia się, że stacje te omija ok. 800 tys. osób. Nie przewiduje się jednak, że protesty tego typu będą miały istotny wpływ na sytuację finansową spółki. Wcześniejsze podobne akcje nie robiły większego wrażenia na gigantach gospodarczych. Bardziej istotne są rekompensaty, jakie BP musi wypłacać i będzie płacić za straty gospodarcze w rybołówstwie i turystyce. O 10 mld funtów przez cztery lata uszczuplone będą wpływy z podatków dla Wielkiej Brytanii. Nie pozostanie to bez wpływu na jej gospodarkę, która walczy z deficytem.
Naukowcy zastanawiają się, jak długo po tak wielkim wycieku szkody w przyrodzie będą odczuwalne. Mówi się o 30 latach. Toczą się spory, jak bardzo będą te szkody głębokie. Ocenia się, że najsilniej przyroda odczuwa skutki wycieku bezpośrednio po wypadku. Przeanalizowano wcześniejsze wielkie wypadki. Po okresie szoku w przyrodzie, proces odbudowy następuje powoli. Ale po wycieku z Exxon Valdez, który wydarzył się w 1989 roku, po 20 latach badania niektórych gatunków zwierząt wciąż odnotowują zmiany, które zachodzą po katastrofie.
- Szkody wyrządzone w środowisku są bardzo trudne do wyliczenia, one też są przedmiotem sporów, choć sięgną prawdopodobnie 70 mld dolarów. ? stwierdza Kamieniecki. ? Ale w gruncie rzeczy to kwestia już nie tylko pieniędzy, ale odpowiedzialności za dewastację wartości wspólnej.
W sumie - przyszłość samego BP nie jest jasna. Nadal będą wystawiane rachunki za szkody. BP potrzebne są środki na inwestycje. Być może dojdzie zatem do fuzji. Najbardziej prawdopodobne połączenie może nastąpić z Exxon Mobile, ale ?przyjaznym? inwestorem dla BP może być również jedno z przedsiębiorstw kuwejckich. W kręgu zainteresowanych są też inwestorzy chińscy i rosyjscy.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
Dyrektor generalny BP ustępuje ze stanowiska
- 27-07-2010 08:39, aktualizacja: 27-07-2010 10:28
Eksplozja na platformie Deepwater HorizonDyrektor Generalny BP, Tony Hayward, od października opuści swoje stanowisko. Zastąpi go Bob Dudley, który obecnie kieruje operacją usuwania plamy ropy w Zatoce Meksykańskiej - poinformowała we wtorek firma.
BP poinformowała, że zabezpieczyła 32,2 mld dol na pokrycie kosztów oczyszczania plamy ropy w Zatoce Meksykańskiej oraz że z tego powodu odnotowała w obecnym kwartale rekordową stratę 16,9 mld dol. Firma planuje w związku z tym sprzedać aktywa warte 30 mld dol.
W oświadczeniu dołączonym do kwartalnego sprawozdania o dochodach, w którym BP poinformowała o rekordowych stratach, firma zapewniła, że decyzja o zmianie dyrektora generalnego została podjęta za porozumieniem stron. By podkreślić zaufanie do odchodzącego dyrektora firma zaznaczyła, że planuje polecić go do rady nadzorczej w jednej z jej rosyjskich spółek. Hayward otrzyma odprawę w wysokości 1,6 mln dol.
"Zarząd BP jest głęboko zasmucony stratą dyrektora generalnego, którego sukcesy przez ostatnie trzy lata były szeroko i zasłużenie podziwiane" - oświadczył jeden z członków zarządu Carl-Henric Svanberg. Dodał, że eksplozja na platformie Deepwater Horizon była punktem zwrotnym dla firmy.
"BP pozostaje silnym biznesem z dobrymi aktywami, wspaniałymi ludźmi i ważną rolą do odegrania w zaspokajaniu potrzeb energetycznych świata" - powiedział.
Svanberg opisał też Dudleya jako "solidnego wykonawcę w najtrudniejszych warunkach". Przeniesie się on do Londynu i przekaże swoje obowiązki w USA Lamarowi McKayowi - obecnemu członkowi zarządu BP America.
Wybuch na platformie wydobywczej Deepwater Horizon, który nastąpił 20 kwietnia spowodował śmierć 11 osób i zapoczątkował największą katastrofę ekologiczną w historii Stanów Zjednoczonych.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010

BP's first relief well 'perfectly positioned' from Macondo
Paula Dittrick, OGJ Senior Staff Writer
HOUSTON, July 20 -- BP PLC reported a pressure reading of 6,811 psi inside the top of the Macondo well as of July 19, while the first relief well, being drilled by the Development Driller III, has reached a casing point at 17,862 ft total depth.
?We?re 4 ft horizontally from the Macondo well at 2.8°, and we?re looking directly at the Macondo well. So we?re absolutely perfectly positioned,? Kent Wells, senior vice-president of BP exploration and production, told reporters in a July 19 technical briefing.
Crews were opening the hole by drilling it to a slightly bigger diameter on July 20. They planned to run casing and cement on July 21-22. ?There?s some testing to do followed by the drill out and ranging runs,? Wells said. He estimates the relief well will intersect the Macondo well around the end of July.
Previously, Wells had said it could take days or weeks to inject heavy drilling fluid into the bottom of the well to kill the flow of oil and gas and then to place a cement plug. The official estimate for finishing the relief well remains sometime in August.
In terms of an ongoing well integrity test at the top of the well, the psi was rising about 1 psi/hr. ?It?s absolutely following the trend that we would expect,? Wells said.
National Incident Commander and retired US Coast Guard Adm. Thad Allen on July 20 postponed a conference call with reporters. Allen has been authorizing extensions of the well integrity test on a 24-hr basis.
?Static kill? considered
Engineers and scientists also are studying the possibility of using a ?static kill? from the top of the well in addition to using the relief wells to kill the flow of oil and gas from the bottom of the well. The static kill idea is ?still very much in the design and planning phase,? Wells said.
A failed ?top kill? that BP attempted in late May involved turning around the choke and kill lines on the failed Deepwater Horizon blowout preventer. Wells said the proposed static kill also would involve pumping heavy drilling mud at the top of the well through choke and kill lines.
?Now, the difference here is because the well is not continuing to flow, we don?t need to pump at high rates and pressures,? Wells said. ?In fact we could go at very low rates and just marginally above the pressure. We could, at least initially, go quite slow. Eventually as we?ve got more mud into the well, it will start pushing back on the well and actually killing the well.?
Wells called the static kill ?a very different procedure than the top kill.? The federal science team and industry experts are evaluating the possibility of using a static kill. Wells said July 19 he anticipated a decision within days.
Contact Paula Dittrick at paulad@ogjonline.com.
To access this Article, go to:
Wyciek ropy kosztował BP już blisko 4 mld dolarów
- 19-07-2010 10:23
Koncern BP poinformował w poniedziałek, że wyciek ropy do Zatoki Meksykańskiej kosztował już firmę 3,95 mld USD, co obejmuje powstrzymanie wycieku, oczyszczanie wód zatoki oraz odszkodowania przekazane mieszkańcom nadbrzeżnych stanów i władzom federalnym.
Jak podało BP w komunikacie, do tej pory rozpatrzono ponad 67,5 tys. indywidualnych wniosków odszkodowawczych na sumę 207 milionów dolarów. Łącznie do firmy wpłynęło 116 tys. roszczeń.
Koncern przypomniał, że zgodził się na utworzenie funduszu wysokości 20 mld dolarów, z którego wypłacane będą odszkodowania dla ofiar katastrofy na południowych wybrzeżach USA. Na sumę tę złożą się po części dywidenda, odebrana akcjonariuszom do końca br., cięcia wydatków oraz sprzedaż aktywów.
Zdaniem BP, jest na razie za wcześnie, aby określić ostateczną sumę odszkodowań, a także całkowity koszt wycieku ropy.
Przed miesiącem brytyjskie media podały, że BP chce zebrać 50 mld USD, by mieć pewność, że sprosta kosztom usuwania skutków wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej i odzyska zaufanie rynków. 10 mld USD z tej sumy pochodziłoby z emisji obligacji, 20 mld USD z bankowych pożyczek, a pozostałe 20 mld USD ze sprzedaży części majątku.
Jak poinformowały w niedzielę amerykańskie władze, specjaliści monitorujący miejsce uszkodzonego odwiertu odkryli nowy wyciek ropy. Admirał Thad Allen, nadzorujący z ramienia rządu USA operację w zatoce, zażądał od BP natychmiastowego raportu o aktualnej sytuacji i sugerował, że nie wierzy, by BP udało się rzeczywiście zahamować wyciek, o czym od piątku zapewniali szefowie koncernu. Tymczasem rzecznik naftowego giganta powiedział w telewizji CNN, że nic nie wie o nowym wycieku.
Wyciek ropy z odwiertu pod dnem Zatoki Meksykańskiej to największa w historii USA katastrofa ekologiczna.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
BP: ropa nie wycieka już do Zatoki Meksykańskiej
- 16-07-2010 04:23
Ropa nie wycieka już do Zatoki Meksykańskiej, po raz pierwszy od 20 kwietnia - poinformował w czwartek przedstawiciel koncernu
.
Kent Wells, wiceprezes BP ds. wydobycia i produkcji, powiedział dziennikarzom, że nowa kopuła nałożona na ujście ropy zatamowała jej wyciek. Dodał, że prowadzone są próby ciśnieniowe nowej kopuły. Przedstawiciele koncernu BP podkreślają jednak, że jest jeszcze za wcześnie, "by ogłosić zwycięstwo".
O godz. 14.25 czasu lokalnego, po tym jak inżynierowie stopniowo zamknęli ostatni z trzech zaworów 75 - tonowej, szczelnie dopasowanej kopuły, ropa przestała wypływać do wód zatoki - poinformował Wells podczas konferencji prasowej.
"Jestem naprawdę szczęśliwy, że ropa nie wycieka już do Zatoki Meksykańskiej" -powiedział Wells.
Wyciek powstrzymano 85 dni, 16 godzin i 25 minut po pierwszych doniesieniach o eksplozji za platformie wydobywczej Deepwater Horizon, która zabiła 11 osób i spowodowała katastrofę ekologiczną.
AP podkreśla, że zamknięcie wycieku nie jest trwałym, docelowym rozwiązaniem, ale jedynym, które okazało się skuteczne od początku katastrofy i nie grozi powstaniem nowego przecieku z platformy.
Przez 48 godzin inżynierowie będą monitorowali ciśnienie w kopule, a następnie otworzą ją ponownie, zanim podejmą ostateczne decyzje dotyczące zamknięcia wycieku.
BP drąży obecnie dwie studnie, dzięki którym ma zamiar wpompować cement i muł do miejsc przecieku, w nadziei na całkowite uszczelnienie go do połowy sierpnia.
Jak dotąd, pracownikom BP udawało się jedynie zmniejszanie wycieku; testowany obecnie system może oznaczać "początek końca" zatruwania środowiska - komentuje CNN.
Wyciek ropy ze złoża pod dnem Zatoki Meksykańskiej to największa katastrofa ekologiczna w historii USA. Do wód zatoki wypłynęło między 354 a 698 mln litrów ropy, według wstępnych ocen.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
Londyn boi się o przetrwanie BP
wnp.pl (Dariusz Malinowski) - 06-07-2010 12:48
Pożar platformy Deepwater Horizon
Brytyjski dziennik "Times" informuje, że rząd Wielkiej Brytanii przygotowuje się na podział lub nawet bankructwo paliwowego giganta BP.
Kłopoty spółki to efekt wybuchu na platformie wiertniczej Deepwater Horizon do którego doszło w kwietniu. Eksplozja zabiła 11 pracowników BP i zapoczątkował wyciek ropy do morza, którego do tej pory nie udało się całkowicie powstrzymać. Na brytyjską spółkę posypały się gromy, a wartość jej aktywów spadła od kwietnia prawie o 50 proc.
Być może będzie jeszcze gorzej, bo część polityków amerykańskich chce, aby BP zrekompensowała poniesione przez np. rybaków straty. A te idą w miliardy dolarów. W ostateczności może to spowodować nawet niewypłacalność spółki.
A tego obawia się Londyn. BP kontroluje bowiem aż 50 proc. brytyjskich złóż ropy i gazu na Morzu Północnym. Zawieszenie działalności spółki mogłoby oznaczać największy w historii Wielkiej Brytanii kryzys energetyczny.
Materiał z portalu www.wnp.pl. Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
Dyrektor wykonawczy BP odsunięty od walki z wyciekiem
- 19-06-2010 19:06
Dyrektor wykonawczy firmy
Tony Hayward został odsunięty od bieżącego kierowania akcją ratunkową mającą na celu powstrzymanie wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej - donoszą w sobotę brytyjskie media.
Decyzję podjął prezes koncernu Carl-Henric Svanberg. Obowiązki Haywarda obejmie dyrektor zarządzający Bob Dudley. Wcześniej BP ogłosiła, że Dudley przejmie odpowiedzialność za długofalowe skutki katastrofy dopiero z chwilą, gdy wyciek zostanie zatamowany.
Svanberg, w przeszłości szef szwedzkiego koncernu telekomunikacyjnego Ericsson, był krytykowany za to, że trzyma się z boku i nie ma nic do powiedzenia w sprawie wycieku. W piątek nazwał go "tragicznym wydarzeniem, do którego nigdy nie powinno było dojść".
W czwartek Hayward był ostro przepytywany w amerykańskim Senacie, a jego odpowiedzi uznano za niezadowalające. W środę wraz ze Svanbergiem był "na dywaniku" w Białym Domu.
Pod presją Białego Domu BP zgodziła się wpłacić 20 mld USD na specjalny fundusz, który zostanie uruchomiony z chwilą, gdy koszty katastrofy zostaną oszacowane. Nie ma jednak pewności, czy ta zawrotna suma okaże się wystarczająca, jeśli wyciek nie zostanie zatamowany w krótkim czasie.
Skala wycieku oceniana jest obecnie przez Amerykanów na 35-60 tys. baryłek dziennie. Jest to największa katastrofa ekologiczna w historii USA, najbardziej niszczycielska dla bagnistych nadmorskich terenów Luizjany.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
Obama to consider reopening drilling
According to the Wall Street Journal, the
Obama administration, facing rising anger on the Gulf Coast over the loss of jobs and income from a drilling moratorium, said Monday that it would move quickly to release new safety requirements that would allow the reopening of offshore oil and gas exploration in shallow waters.
Gulf Coast residents, political leaders and industry officials said delays in releasing the new rules, along with the administration's six-month halt on deepwater drilling -- both issued amid public pressure -- threatened thousands of jobs.
Well-owner BP PLC, meanwhile, faces penalties "in the many billions of dollars," for the Deepwater Horizon drilling disaster that has been spewing an estimated minimum 12,000 to 19,000 barrels of oil a day into the Gulf, said White House Press Secretary Robert Gibbs. The costs of the spill will "greatly exceed" the amount BP could recoup by selling any of the captured oil on the market, he said Monday.
U.S. Coast Guard Admiral Thad Allen, who heads the federal response, said BP's latest emergency containment system is on track to capture as much as 15,000 barrels of oil per day. Officials said BP's latest oil capping system, put in place at the end of last week, was so far collecting about 11,000 barrels a day.
The oil industry is awaiting new safety regulations from the Interior Department's Minerals Management Service, which canceled some offshore drilling permits last week and has had others on hold since early May. Administration officials say new rules for shallow water oil and gas drilling could be released as soon as Tuesday.
President Barack Obama met with Cabinet officials on the spill Monday and expressed optimism that the spill would be contained, but he pointed to the potential for long-term economic damage. "What is clear is that the economic impact of this disaster is going to be substantial and it is going to be ongoing," he said.
The new drilling regulations are expected to require drillers to have independent operators certify that the blowout preventers work as designed to shut off the flow of oil; that independent operators certify the well design plan is adequate, including proper casing, or cement lining; that the driller certifies it is in compliance with all regulations and have done all needed tests.
The moratorium on offshore drilling is shaping up to be one of the most contentious elements of Mr. Obama's response to the April 20 explosion that sank the rig and touched off the worst offshore oil spill in U.S. history.
The White House is working on a legislative package that will include further unemployment benefits for people who have lost work due to the spill or the drilling moratorium.
The Small Business Administration is offering economic injury loans to Gulf Coast businesses that have been impacted.
Industry trade groups say that each deepwater rig employs 180 to 280 workers, with each of those jobs supporting another four industry workers, for a total potential loss of more than 40,000 jobs. The moratorium "will result in crippling job losses and significant economic impacts for the Gulf region," the National Ocean Industries Association said in a letter Monday.
The House passed an economics package in May that more than quadruples a levy on oil companies for spill mitigation, to 34 cents a barrel from eight cents.
House Democratic leaders will meet on Tuesday with committee chairs to work out the House's next steps on raising liability limits, reorganizing the federal regulatory structure on oil drilling and forcing the oil industry to spend more on safety and environmental technology research.
The White House said Monday that it supported lifting the cap on liability damages altogether for any oil companies drilling offshore. The cap is $75 million unless the government can show criminal negligence.
Some Republicans and industry groups have cautioned that putting the liability cap too high could make it tough for smaller companies to drill offshore.
The debate over how to respond to the Gulf spill disaster has put Mr. Obama in a difficult spot. He has sought to answer environmental concerns in part by ordering a six-month moratorium on new wells in water deeper than 500 feet, and calling for tougher safety regulation.
But during a trip to the Gulf on Friday, Mr. Obama also heard widespread complaints about the deepwater moratorium.
A group of political leaders demanded the administration issue new safety regulations for shallow-water drilling, since no new permits were being approved until the oil firms can show they will abide by the tougher standards.
During a meeting at a bait shop between the president and local fishermen in Grand Isle, La., local shrimper Terry Vegas told the president that oil companies were not necessarily the bad guys.
"We're not bitter at the oil companies for what's happening. We're just bitter at those that cut the corners and cause the havoc that we're having right now," Mr. Vegas said.
On Monday, the widows of two Deepwater Horizon crewmembers called at a congressional hearing for stepped up safety enforcement in the offshore drilling industry, and voiced their support for continuing to drill offshore.
"I fully support offshore drilling and I always will," said Natalie Roshto, of Liberty, Miss., whose husband, Shane, was among 11 people killed in the blast.
Mr. Obama defended the deep-water moratorium on Friday, and administration officials said Monday that it wasn't being reconsidered.
"A repeat of the BP Deepwater Horizon spill would have grave economic consequences for regional commerce and do further damage to the environment," the White House said Monday.

Obama coraz ostrzej atakuje kierownictwo koncernu BP
- 08-06-2010 19:25
Prezydent USA Barack Obama w ostrych słowach potępił we wtorek kierownictwo koncernu BP, winnego wycieku ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej. Odrzucił też krytykę pod swoim adresem w związku z kataklizmem, używając przy tym zaskakująco brutalnego języka.
W wywiadzie dla telewizji NBC News prezydent powiedział, że zwolniłby ze stanowiska dyrektora BP Tony'ego Haywarda i bronił swej decyzji, że nie będzie z nim rozmawiał.
Komentując słowa Haywarda, że wpływ katastrofy na środowisko naturalne będzie "skromny", Obama powiedział, że "po tych oświadczeniach (Hayward) już by dla mnie nie pracował".
"Nie rozmawiałem z nim bezpośrednio. Oto dlaczego: z mojego doświadczenia wiem, że kiedy się rozmawia z takim facetem jak szef BP, powie on mi wszelkie słuszne rzeczy. A ja nie jestem zainteresowany słowami, tylko działaniami" - oświadczył.
Zapytany co ma do powiedzenia tym, którzy krytykowali sposób, w jaki podchodzi do kryzysu w zatoce, prezydent zareagował z irytacją i sugerował, że pragnie ukarać odpowiedzialnych za wyciek ropy.
Powiedział, że udał się na tereny katastrofy dużo wcześniej zanim "większość tych gadających głów zwracało na to uwagę". Oświadczył też, że stara się rozmawiać z ekspertami na temat wycieku, "ponieważ mają oni być może najlepsze odpowiedzi, tak żebym wiedział kogo kopnąć w tyłek".
W poniedziałek sondaż "Washington Post" i telewizji ABC News wykazał, że Amerykanie oceniają reakcję administracji Obamy na katastrofę ekologiczną jeszcze gorzej, niż odpowiedź administracji byłego prezydenta George'a W. Busha na huragan Katrina i powódź w Nowym Orleanie w 2005 roku.
Ten ostatni kataklizm znacznie przyczynił się do spadku popularności Busha i porażki Republikanów w wyborach do Kongresu w 2006 roku.
Ekipa Obamy krytykowana jest za katastrofę w Zatoce Meksykańskiej z obu stron polityczno-ideologicznego spectrum w USA.
Były doradca prezydenta Billa Clintona James Carville powiedział w maju, że "wygląda na to, jakby (Obama) nie był w to zaangażowany". Chodziło mu o chłodny sposób wypowiedzi prezydenta na temat wycieku w owym czasie.
Lewica w Partii Demokratycznej ma pretensję do Obamy, że zezwolił na głębokie wiercenia naftowe w szelfach przybrzeżnych, mimo ostrzeżeń organizacji ochrony środowiska. Prezydent niedawno ogłosił zamrożenie wierceń i wstrzymanie wydawania licencji na nowe wiercenia.
W poniedziałek jednak oznajmił, że przyspieszy wydanie nowych, ostrzejszych przepisów bezpieczeństwa eksploatacji ropy i gazu, aby można było wznowić wiercenia na wodach płytkich. Ich technologia jest od dawna opanowana i awarie są szybko usuwane, nie powodując na ogół szkód ekologicznych.
Republikanie i przedstawiciele przemysłu naftowego ostrzegają, że moratorium na wiercenia powoduje utratę tysięcy miejsc pracy, co pogłębia stagnację gospodarki.
Biały Dom ogłosił także, że popiera zniesienie limitów na odszkodowania za zniszczenia ekologiczne od firm naftowych. Obecny limit to 75 milionów dolarów. Odszkodowania mogą być wyższe tylko wtedy, jeżeli wykaże się, iż koncern naftowy złamał prawo karne.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
Postępowanie karne w sprawie wycieku ropy w Zat. Meksykańskiej
- 02-06-2010 05:43
Prokurator Generalny USA
Eric Holder poinformował, że amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości wszczęło postępowanie karne w sprawie wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej.
Wcześniej Holder odwiedził po raz pierwszy wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, by zapoznać się z rozmiarami szkód przed wszczęciem postępowania karnego.
Postępowanie to może się zakończyć sądowym orzeczeniem kar pieniężnych w rekordowej wysokości.
W śledztwie weźmie udział
FBI. Demokratyczni kongresmani, którzy nazwali wyciek "ekologiczną zbrodnią", wezwali we wtorek firmę
do zainwestowania miliarda dol. w ochronę terenów zagrożonych przez wyciek ropy.
Również we wtorek prezydent USA
Barack Obama oświadczył, że jeśli przy katastrofalnym wycieku ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej doszło do złamania prawa, to winne tego osoby zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Prezydent dodał, że koncern energetyczny BP zostanie obciążony stratami finansowymi, jakie spowodowała "największa tego rodzaju katastrofa ekologiczna w naszych dziejach".
Oświadczenie Holdera spowodowało natychmiastowy spadek akcji firm z sektora naftowego na nowojorskiej giełdzie.
Katastrofę w Zatoce Meksykańskiej spowodował wybuch i pożar na platformie wiertniczej Deepwater Horizon 20 kwietnia; zginęło 11 pracujących na niej osób.
Według internetowego wydania BBC News wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej to największa tego typu katastrofa po wycieku ropy w Kuwejcie podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku i wycieku w Meksyku w 1979 roku.
Rozwój sytuacji w Zatoce Meksykańskiej może jednak sprawić, że dramat ten przyćmi poprzednie katastrofy.
Agencja Reutera podała we wtorek wieczorem, że plama ropy może w tym tygodniu zagrozić wybrzeżom stanów Missisipi (na południu USA) i Alabama (południowy-wschód), a wiatr i prądy morskie mogą sprawić, że dosięgnie ona Florydy (południowy-wschód) oraz wybrzeży Kuby i Meksyku. BBC News przypomina, że dodatkowym zagrożeniem jest rozpoczynający się właśnie sezon huraganów; meteorolodzy przewidują do 14 huraganów, z czego siedem wyjątkowo silnych.
Koszty akcji ratunkowej, jakie poniosła do tej pory firma BP wynoszą, według Reutera, 990 mln dol. i stale rosną.
Co najmniej 76 mln litrów ropy wyciekło do tej pory do wód zatoki; katastrofa dotknęła wybrzeży stanu Luizjana na odcinku liczącym ponad 110 km.
BP straciła od wybuchu na platformie wiertniczej sześć tygodni temu ponad jedną trzecią swojej wartości rynkowej, czyli ok. 67 mld dol. - podaje Reuters.
Zarząd BP zapowiedział we wtorek, że będzie w pełni współpracował z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
Zatamowano wyciek ropy do Zatoki Meksykańskiej, ale chwilowo
- 27-05-2010 19:43
Ekipom koncernu BP i ekspertom rządowym udało się chwilowo zatamować wyciek ropy naftowej zanieczyszczającej Zatokę Meksykańską po wypadku na platformie wiertniczej Deepwater Horizon 20 kwietnia - informują przedstawiciele władz amerykańskich.
Inżynierowie z BP podjęli w środę próbę powstrzymania wycieku ropy metodą "top kill". Polega ona na wpompowaniu do głowicy przeciwerupcyjnej umieszczonej na dnie morskim w szybie naftowym, z której nastąpił wyciek, ciężkiej płuczki wiertniczej, która ma powstrzymać wypływ ropy, a następnie zaczynu cementowego, który po związaniu trwale zatka nieszczelność w głowicy przeciwerupcyjnej.
Jak powiedział w czwartek dowódca amerykańskiej Straży Przybrzeżnej, admirał Thad Allen, ekipy ratunkowe "przynajmniej tymczasowo" zatamowały wyciek.
Telewizja Fox News podała początkowo, że operacja "zakończyła się sukcesem", ale potem rząd federalny sprostował tę wiadomość, informując, że chodzi o chwilowe powstrzymanie wycieku.
Dalsze prace trwają. Zacementowanie nieszczelności w głowicy Przeciwerupcyjnej będzie możliwe dopiero, gdy ciśnienie ropy spadnie do zera.
Jak podał "Los Angeles Times", Allen zapowiedział też, że międzyresortowa komisja ogłosi w czwartek wieczorem skorygowane szacunki, ile ropy wydostało się z uszkodzonego szybu do zatoki.
Straż Przybrzeżna podała najpierw, że dziennie do morza wypływa 5000 baryłek ropy, ale niezależni eksperci twierdzą, że wycieka jej dużo więcej - być może dziesiątki tysięcy baryłek dziennie.
Eksperci rządowi przyznali w czwartek, że wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej jest największą tego rodzaju katastrofą ekologiczną w historii USA. Do zatoki wypłynęło już więcej ropy, niż w czasie katastrofy tankowca Exxon Valdez w pobliżu Alaski w 1989 r. - być może nawet dwa razy więcej.
Prezydent Barack Obama zapowiedział zamrożenie na sześć miesięcy wydawania dalszych pozwoleń na wiercenia naftowe w Zatoce Meksykańskiej.
Wiadomo już, że do katastrofy doprowadziły zaniedbania środków bezpieczeństwa przez BP. Przymykała na nie oczy rządowa agencja MMS, odpowiedzialna za nadzór nad wierceniami.
Materiał z portalu www.wnp.pl. - Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2010
BP Considers Alternatives
Rigzone Staff, 5/9/2010
The first attempt to contain leaking crude oil from the Macondo well and funnel it to a drillship 5,000 feet above failed after gas hydrates accumulated inside the cofferdam and plugged up the top of the dome, BP reported Saturday.
"I wouldn't say it's failed yet," BP Chief Operating Officer Doug Suttles said Saturday afternoon of the subsea containment strategy. The BP executive said that his company is now looking for a way to overcome this latest challenge, tapping expertise from throughout the oil and gas industry for possible solutions.
Slushy hydrates, ice-like crystals produced by the combination of natural gas and water at certain temperatures and pressures, had been expected to form inside the riser system proposed to link the cofferdam to the drillship. Pumping warm seawater from the surface into the annular space between the inner and outer risers has been advanced as a potential remedy for this scenario. Hydrate formation inside the containment dome and resulting blockage of the 12-inch-wide opening at the top of the structure, however, prevents the leaking crude from even reaching the riser.
Clearing out the gas hydrates from the cofferdam would simply be a matter of lifting it toward the surface into warmer depths until the crystals melt, Suttles said. The challenge, however, is preventing hydrates from re-forming once the cofferdam is again at the seabed. BP is exploring options for preventing hydrate formation such as heating the structure and adding methanol to the cofferdam's interior to lower the hydrate formation temperature. For now, the cofferdam remains on the seabed away from the leaking well.
Other Options
Suttles said that other possibilities for controlling the source of flow and stopping the flow altogether include injecting ground-up materials into the bottom of the existing blowout preventer (BOP) in an effort to plug up the device and the well. A risk of using this "junk shot" method, however, is that it could result in an even greater volume of crude being released from the top of the BOP. Another option that is being evaluated is whether to place a second BOP or a similar valve atop the existing BOP to stop the flow of crude. Suttles noted that BP needs to evaluate additional data to determine the viability of these approaches.
Relief Well Progress
Suttles also noted that drilling of the first relief is running ahead of schedule and reached 9,000 feet Saturday. Two relief wells will be drilled to intersect the original wellbore above the oil reservoir; the idea is to pump heavy fluid into the well to stop the flow of oil from the reservoir and then pump cement down to permanently seal the well. The relief wells will intersect the wellbore at a target depth of approximately 18,000 feet.
Tuesday, 04 May 2010 16:30 The New York Times
Washington. The oil spill in the Gulf of Mexico is bad ? no one would dispute it. But just how bad? Some experts have been quick to predict apocalypse, painting grim pictures of 1,000 miles of irreplaceable wetlands and beaches at risk, fisheries damaged for seasons, fragile species wiped out and a region and an industry economically crippled for years. President Obama has called the spill ?a potentially unprecedented environmental disaster.? And some scientists have suggested that the oil might hitch a ride on the loop current in the gulf, bringing havoc to the Atlantic Coast.
Yet the Deepwater Horizon blowout is not unprecedented, nor is it yet among the worst oil accidents in history. And its ultimate impact will depend on a long list of interlinked variables, including the weather, ocean currents, the properties of the oil involved and the success or failure of the frantic efforts to stanch the flow and remediate its effects.
As one expert put it, this is the first inning of a nine-inning game. No one knows the final score.
The ruptured well, currently pouring an estimated 210,000 gallons of oil a day into the gulf, could flow for years and still not begin to approach the 36 billion gallons of oil spilled by retreating Iraqi forces when they left Kuwait in 1991. It is not yet close to the magnitude of the Ixtoc I blowout in the Bay of Campeche in Mexico in 1979, which spilled an estimated 140 million gallons of crude before the gusher could be stopped.
And it will have to get much worse before it approaches the impact of the Exxon Valdez accident of 1989, which contaminated 1,300 miles of largely untouched shoreline and killed tens of thousands of seabirds, otters and seals along with 250 eagles and 22 killer whales.
No one, not even the oil industry?s most fervent apologists, is making light of this accident. The contaminated area of the gulf continues to spread, and oil has been found in some of the fragile marshes at the tip of Louisiana. The beaches and coral reefs of the Florida Keys could be hit if the slick is captured by the gulf?s clockwise loop current.
But on Monday, the wind was pushing the slick in the opposite direction, away from the current. The worst effects of the spill have yet to be felt. And if efforts to contain the oil are even partly successful and the weather cooperates, the worst could be avoided.
?Right now what people are fearing has not materialized,? said Edward B. Overton, professor emeritus of environmental science at Louisiana State University and an expert on oil spills. ?People have the idea of an Exxon Valdez, with a gunky, smelly black tide looming over the horizon waiting to wash ashore. I do not anticipate this will happen down here unless things get a lot worse.?
Dr. Overton said he was hopeful that efforts by BP to place containment structures over the leaking parts of the well will succeed, although he said it was a difficult task that could actually make things worse by damaging undersea pipes.
Other experts said that while the potential for catastrophe remained, there were reasons to remain guardedly optimistic.
?The sky is not falling,? said Quenton R. Dokken, a marine biologist and the executive director of the Gulf of Mexico Foundation, a conservation group in Corpus Christi, Tex. ?We?ve certainly stepped in a hole and we?re going to have to work ourselves out of it, but it isn?t the end of the Gulf of Mexico.?
Engineers said the type of oil pouring out is lighter than the heavy crude spilled by the Exxon Valdez, evaporates more quickly and is easier to burn. It also appears to respond to the use of dispersants, which break up globs of oil and help them sink. The oil is still capable of significant damage, particularly when it is churned up with water and forms a sort of mousse that floats and can travel long distances.
Jacqueline Savitz, a senior scientist at Oceana, a nonprofit environmental group, said that much of the damage was already taking place far offshore and out of sight of surveillance aircraft and research vessels.
?Some people are saying, It hasn?t gotten to shore yet so it?s all good,? she said. ?But a lot of animals live in the ocean, and a spill like this becomes bad for marine life as soon as it hits the water. You have endangered sea turtles, the larvae of bluefin tuna, shrimp and crabs and oysters, grouper. A lot of these are already being affected and have been for 10 days. We?re waiting to see how bad it is at the shore, but we may never fully understand the full impacts on ocean life.?
The economic impact is as uncertain as the environmental damage. With several million gallons of medium crude in the water already, some experts are predicting wide economic harm. Experts at the Harte Research Institute for Gulf of Mexico Studies in Corpus Christi, for example, estimated that as much as $1.6 billion of annual economic activity and services ? including effects on tourism, fishing and even less tangible services like the storm protection provided by wetlands ? could be at risk.
?And that?s really only the tip of the iceberg,? said David Yoskowitz, who holds the endowed chair for socioeconomics at the institute. ?It?s still early in the game, and there?s a lot of potential downstream impacts, a lot of multiplier impacts.?
But much of this damage could be avoided if the various tactics employed by BP and government technicians pay off in the coming days. The winds are dying down and the seas are calming, allowing for renewed skimming operations and possible new controlled burns of oil on the surface. BP technicians are trying to inject dispersants deep below the surface, which could reduce the impact on aquatic life. Winds and currents could move the globs of emulsified oil away from coastal shellfish breeding grounds.
The gulf is not a pristine environment and has survived both chronic and acute pollution problems before. Thousands of gallons of oil flow into the gulf from natural undersea well seeps every day, engineers say, and the scores of refineries and chemical plants that line the shore from Mexico to Mississippi pour untold volumes of pollutants into the water.
After the Ixtoc spill 31 years ago, the second-largest oil release in history, the gulf rebounded. Within three years, there was little visible trace of the spill off the Mexican coast, which was compounded by a tanker accident in the gulf a few months later that released 2.6 million additional gallons, experts said.
?The gulf is tremendously resilient,? said Dr. Dokken, the marine biologist. ?But we?ve always got to ask ourselves how long can we keep heaping these insults on the gulf and having it bounce back. As a scientist, I have to say I just don?t know.?
Reported by Cristina Gallardo, write to cristina.gallardo@ordons.com
back














